Wypadki drogowe z udziałem dzikich zwierząt w Polsce nie należą do rzadkości. Czas późnego lata, wczesnej jesieni, a nawet późniejszych okresów, to czas intensywnych wędrówek mieszkańców lasu – dzikich zwierząt. Od okresów godowych, poprzez poszukiwanie pokarmu, a nawet ruch związany z przystosowaniem się do zimy

Zwierzęta używane są, by zapewniać ludziom rozrywkę – są przetrzymywane i zmuszane do występów przed ludźmi w ogrodach zoologicznych, delfinariach, cyrkach. W sporcie wykorzystywane są setki milionów zwierząt – używa się je w sportach typu rodeo, wyścigach koni czy korridach. KORRIDY Corocznie ginie około 250 tys. byków użytkowanych na całym świecie podczas korridy. Co ciekawe, korrida cieszy się coraz mniejszą popularnością – według danych Instytutu Gallupa z 2006 roku 72% Hiszpanów nie wykazuje zainteresowania walkami byków. Coraz więcej krajów zakazuje tego barbarzyńskiego zwyczaju – Argentyna, Kanada, Kuba, Dania, Niemcy, Włochy, Nowa Zelandia. Również w Hiszpanii począwszy od 2011 roku, gdy lokalny rząd kataloński wprowadził na swoim terenie zakaz organizowania korridy, coraz więcej miast i miasteczek idzie w jego ślady. I tak np. w Barcelonie tzw. Plaza de toros została zamieniona na supermarket. OGRODY ZOOLOGICZNE I CYRKI Ogrody zoologiczne, delfinaria i cyrki są akceptowane społecznie jako mające walory edukacyjne. Ich przekaz jest wątpliwy – pokazuje bowiem, że można przetrzymywać zwierzęta wbrew ich woli, zamykać na mikroskopijnej przestrzeni, tresować do wykonywania nienaturalnych dla ich gatunku czynności, tylko z powodu ludzkiego pędu do rozrywki. Przekaz, jaki niesie ze sobą cyrk, pokazuje, że dla ludzkiej uciechy można zrobić wszystko z inną istotą. Dzikie zwierzęta powinny przebywać w swoim naturalnym środowisku, nie w cyrku, ogrodzie zoologicznym czy delfinarium. Miejsca te są więzieniami dla zwierząt, a poddawanie zwierząt odosobnieniu od innych przedstawicieli ich gatunku jest zbrodnią. Zwierzęta są umieszczane w ciasnych klatkach, na zbyt małej dla siebie przestrzeni, uniemożliwia się im realizację właściwych ich naturze potrzeb. Zwierzę dzikie w kontakcie z człowiekiem przeżywa ogromny stres. Obrońcy cyrków przedstawiają tresurę zwierząt jako coś nieszkodliwego. Jest to nieprawda, bowiem by wytresować dzikie zwierzę do pokazywania sztuczek, trzeba złamać jego naturalną dzikość. Do tego celu używa się elektrycznego poganiacza, pięści, łańcuchów, batów, metalowych prętów. Zwierzę jest bite do momentu, aż zrozumie, czego od niego oczekuje człowiek. Nie dzieje się to podczas przedstawień, gdy cyrk jest pełny, dzieje się to za opuszczoną kurtyną, gdy nie ma już widzów. Potwierdzają to wyniki przeprowadzonych przez Uniwersytet w Wageningen w 2008 roku na zlecenie holenderskiego ministerstwa rolnictwa badań dobrostanu zwierząt wykorzystywanych w cyrkach. Z opracowanego raportu wynika, że 71% zwierząt miało problemy zdrowotne. 66% tygrysów, słoni i lwów było niedożywionych. 33% lwów i tygrysów nie miało dostępu do wybiegu zewnętrznego i cały czas spędzało w klatce, lwy spędzały 98% swojego czasu zamknięte w klatce. Zwierzęta cierpiały na zachowania stereotypowe, które są związane z narastającymi zaburzeniami psychicznymi. W efekcie tych badań w Holandii wprowadzono zakaz wykorzystywania zwierząt w cyrkach. Podobny zakaz funkcjonuje w sporej liczbie krajów, np. Brazylii, Słowenii, Szwecji, Finlandii, Kolumbii, Belgii czy Grecji. W Hiszpanii 202 miasta i miasteczka są wolne od cyrków ze zwierzętami. Dzięki aktywności Koalicji Cyrk bez Zwierząt również i kolejne miasta w Polsce deklarują, że nie będą udostępniać gruntów miejskich cyrkom ze zwierzętami. DELFINARIA Delfiny, które znajdują się w delfinariach (bardzo popularnych w Stanach Zjednoczonych czy na Ukrainie) zostały uprowadzone ze swojego naturalnego środowiska przemocą. Albo one same, albo ich przodkowie zostali odłowieni za pomocą sieci i kapsuł przyczepianych do łodzi. Poluje się na osobniki młode, duże. Te, które nie spełniają tych kryteriów, po odłowieniu, są wyrzucane z powrotem do morza. Często będąc ranne, umierają w nim. Część zwierząt nie przeżywa nawet samego aktu odłowienia, umierając na atak serca z przerażenia. FILM, TELEWIZJA, SZTUKA Zwierzęta cierpią również na potrzeby sztuki – są wykorzystywane w filmie, telewizji, w galeriach i muzeach. Podczas kręcenia wielu filmów zwierzętom działa się krzywda, ginęły na planie filmowym. Wystarczy przypomnieć ostatnio realizowany film Petera Jacksona – „Hobbit”, podczas którego realizacji zginęło 27 zwierząt – 6 koni, 5 kucyków, 3 kozy, 12 kurczaków, 1 owca, kilkadziesiąt zwierząt zostało rannych. Judith Elek, węgierska reżyserka na potrzeby swojego filmu „Flisacy” kazała posmarować łatwopalną substancją 14 owiec, po czym filmowała palące się żywcem zwierzęta. W innym węgierskim filmie „Álszent” został utopiony kot. Z kolei w filmie Ruggero Deodato „Cannibal Holocaust” aktor zabija małpę, a ponieważ scena nie usatysfakcjonowała reżysera, musiała zostać powtórzona – zginęły wtedy kolejne zwierzęta. Reżyser został ukarany, a film nie trafił do dystrybucji. Nie został ukarany natomiast polski reżyser Andrzej Wajda, który kręcąc film „Popioły” poświęcił życie konia, którego zepchnięto w przepaść – na filmie można obejrzeć, jak spadając łamie nogi i uderza głową o skały. W Stanach Zjednoczonych od lat działa organizacja zajmująca się prawami zwierząt wykorzystywanych w filmie – Amerykańskie Stowarzyszenie Humanitarne. Nagłaśnia ono przypadki znęcania się nad zwierzętami, certyfikuje filmy bez przemocy. Zwierzęta są wykorzystywane również jako eksponaty muzealne. Wystarczy przypomnieć z lat 90. pracę dyplomową Katarzyny Kozyry „Piramida zwierząt”, do której artystka wykorzystała zwierzęta (kota, psa, konia i koguta). Artystka osobiście wybierała zwierzęta, które potem wykorzystała w swojej pracy. Piramidzie towarzyszył film z rzeźni, rejestrujący zabijanie konia wykorzystanego w instalacji przez Kozyrę. Nie tak dawno podczas spektaklu teatralnego „Wypadki: Zabić, by zjeść” prezentowanego we Wrocławiu podczas „Teatralnych Oskarów”, hiszpański performer Rodrigo Garcia wbił szpikulec w żywego homara. Innym wstrząsającym przykładem traktowania zwierząt jak przedmioty była wystawa kostarykańskiego artysty Guillermo Vargasa w 2008 roku na biennale w Hondurasie. Artysta zapłacił dzieciom, by złapały na ulicy bezdomnego psa, którego następnie przywiązał do liny w jednej z sal wystawowych jako część ekspozycji. Informacje dotyczące dalszego losu zwierzęcia są rozbieżne – część źródeł podaje, że pies umarł drugiego dnia ekspozycji, inne z kolei mówią o jego ucieczce. Sam Guillermo Vargas został usunięty z biennale i oskarżony o okrucieństwo wobec zwierząt. Nie są to niestety jedyne przykłady wykorzystywania zwierząt na potrzeby sztuki. W 2000 roku Marco Evaristti zainstalował w Trapholt Art Museum w Danii 10 blenderów wypełnionych wodą i żywymi złotymi rybkami. Osoby odwiedzające ekspozycję w jego zamyśle miały decydować o życiu i śmierci rybek poprzez naciśnięcie lub zaniechanie nieciśnięcia przycisku blendera. Z 10 przycisków dwa zostały naciśnięte, ale duński sąd nie dopatrzył się niczego niehumanitarnego w tej ekspozycji. Natomiast w 2011 roku w Chinach w Pekinie, belgijski artysta Wim Delvoye namalował na świniach atramentem logo Louis Vuittona, a następnie je wytatuował. POLOWANIA Inną, ostateczną formą rozrywki dla wąskiej, uprzywilejowanej grupy, najczęściej polityków, księży, prawników, lekarzy, weterynarzy czy wyższych stopniem przedstawicieli służb mundurowych są polowania. W kadencji 2001–2005, co szósty parlamentarzysta był myśliwym, również były prezydent RP, B. Komorowski był myśliwym. Myśliwymi są zarówno przedstawiciele partii prawicowych, jak i tych bardziej liberalnych. Obecnie według danych Polskiego Związku Łowieckiego jego członkami jest ponad 116 tys. osób. Myśliwi przedstawiają się jako obrońcy przyrody, którzy w humanitarny sposób zajmują się redukcją nadpopulacji zwierząt dzikich, eliminując chore zwierzęta, czy dokarmiają zwierzęta zimą, umożliwiając im przetrwanie. W rzeczywistości myśliwi do „odstrzału” nie wybierają jednak zwierząt chorych, rannych czy słabych, a zwierzęta w sile wieku, które dobrze się będą prezentować na ścianie jako trofea. Jest to rozrywka dla osób bogatych – organizowane są podróże dla myśliwych do Afryki czy w inne jeszcze dzikie rejony globu. Za odpowiednią opłatą można wziąć udział w polowaniu na zamkniętej, stworzonej wyłącznie do tego celu, przestrzeni, na którą zwożone są dzikie zwierzęta, wykupywane np. z zoo. Za zabicie nosorożca trzeba zapłacić zaledwie 20 tys. dolarów. W Stanach Zjednoczonych podczas polowań zabijanych jest rocznie 200 milionów zwierząt. W Niemczech 320 000 myśliwych zabija rocznie 5 milionów dzikich zwierząt. W Polsce zgodnie z oficjalnymi danymi, oczywiście niepełnymi, Polskiego Związku Łowieckiego, w sezonie 2011/2012 zostało zastrzelonych 668 036 tys. zwierząt. HODOWLA GOŁĘBI I WYKORZYSTYWANIE ICH DO LOTÓW Czymś pośrednim pomiędzy polowaniami a wykorzystywaniem dla celów rozrywkowych jest hodowla gołębi i wykorzystywanie ich do zawodów, tzw. lotów. Hodowcy gołębi trzymają je po to, by uczestniczyły w męczących, wyniszczających lotach. Ptaki wywozi się częstokroć kilkaset kilometrów od miejsca zamieszkania i wypuszcza – oczekując, że w określonym czasie wrócą do gołębnika. Gołębie są faszerowane sterydami i lekami. Aby mieć pewność, że ptak powróci z lotu, na około 3 tygodnie przed wypuszczeniem gołębia (samca) odseparowuje się go od partnerki, a w dniu wypuszczenia na lot ponownie łączy, nie dopuszczając jednak do kopulacji. W ten sposób hodowcy motywują ptaki do powrotu do gołębnika. Loty te są wyniszczające, ptaki pokonują długie dystanse bez wody i pożywienia. Ptaki, którym się nie uda dotrzeć w założonym przez hodowców terminie – po powrocie są zabijane jako nieprzydatne – ukręca im się łebek. Ptaki te są często potem zjadane przez hodowców. Przy wypuszczaniu ptaków na loty hodowcy często poświęcają najsłabszego ptaka w stadzie – farbują go tak, by stał się widoczny dla ptaków drapieżnych i odciągał ich uwagę od reszty stada i bardziej – zdaniem hodowców – wartościowych osobników. Amerykańska organizacja PETA przeprowadziła dochodzenie na Tajwanie, gdzie tamtejsi hodowcy gołębi wypływają z ptakami na morze, na odległość ok. 200 km od linii brzegowej i wypuszczają ptaki. Według danych PETA zaledwie 1% ptaków, z ok. 30 tys. wypuszczonych, przeżywa i wraca do gołębnika. Jest to kolejna zupełnie pozbawiona sensu, prostacka forma wykorzystywania zwierząt.

Życie dzikich zwierząt w lesie może być fascynujące, co pokazują nagrania z fotopułapek. Dzięki sprzętowi pasjonaci mogą z bliska przyjrzeć się zwyczajom, upodobaniom i codzienności
Opinie naszych użytkowników Pragnę serdecznie podziękować za wspaniałe pomysły i ciekawe materiały z których korzystam już od jakiegoś czasu w pracy z dziećmi. Wasza strona jest po prostu fantastyczna(...) Agnieszka K. Wczoraj byłam bezradna jak pomóc mojemu dziecku w nauce tabliczki mnożenia. A dzisiaj jestem szczęśliwa, że dzięki Pani pomocy, mojemu dziecku udało się ruszyć z miejsca. Beata z Łodzi Bardzo często korzystam z serwisu Jest świetny, kapitalny, rozwija wyobraźnię, kreuje osobowość, rozwija zainteresowania :) Dziękuję. Elżbieta J., mama i nauczycielkaCzytaj inne opinie » W 2020 r. otrzymał NAGRODĘ GŁÓWNĄ w konkursie ŚWIAT PRZYJAZNY DZIECKU, w kategorii: Internet. Organizatorem konkursu jest: Komitet Ochrony Praw Dziecka. Na skróty: Las, pola i łąki są pełne dzikich zwierząt, ale wcale niełatwo je wypatrzeć. Gdy zachowujemy się spokojnie i cicho, i mamy na dodatek trochę szczęścia, uda nam się zobaczyć zastygłą w bezruchu sarnę lub oddalającego się w podskokach zająca. W miejskim parku czasem dostrzeżemy wiewiórkę lub jeża. Wiele zwierząt jednak chowa się przed nami w leśnych gęstwinach, żyjąc z dala od ludzkich zabudowań. Wszystkie te zwierzątka będzie można poznać lepiej dzięki naszym materiałom obrazkowym, tekstom, łamigłówkom i ćwiczeniom. Zapraszamy! Zapoznaj się z całą listą materiałów lub przejdź do poszczególnych działów na skróty: Zwierzęta dzikie w Polsce - Zagadki i wiersze Zwierzęta dzikie w Polsce - Bajki i opowiadania Zwierzęta dzikie w Polsce - Prace plastyczne i kulinarne Zwierzęta dzikie w Polsce - Gry i ćwiczenia online Zwierzęta dzikie w Polsce - Kolorowanki do wydruku Zwierzęta dzikie w Polsce - Materiały obrazkowe do wydruku Zwierzęta dzikie w Polsce - Materiały dla przedszkolaków Zwierzęta dzikie w Polsce - Materiały na poziomie elementarzowym Zwierzęta dzikie w Polsce - Materiały dla dzieci szkolnych Zwierzęta dzikie w Polsce - Artykuły dla dzieci W tej sekcji są dostępne następujące materiały: TYSIĄCE materiałów edukacyjnych ZERO irytujących treści i reklam dla rodzica: SPOKÓJ I WYGODA dla dziecka: RADOŚĆ z własnych osiągnięć BEZPIECZNA NAUKA i ZABAWA w jednym :) Bo KAŻDE dziecko jest mądre i inteligentne. Trzeba tylko dać mu szansę. Zobacz również: Świat zwierząt - inne materiały edukacyjne Dbamy o naszą planetę - materiały edukacyjne Misie, niedźwiadki, niedźwiedzie - materiały edukacyjne Prehistoria - materiały edukacyjne ↑Do góry
Jak w opisie i w całym filmiku ;)Podkład muzyczny: Burzum - "Tomhet"Zapraszam: https://plus.google.com/u/0/photos/112827090957685463479/albums/57853313880037 Co roku dochodzi do tysięcy kolizji i wypadków z udziałem zwierząt dzikich i gospodarskich. W niektórych giną ludzie, w większości - zwierzęta. Tych w miastach jest coraz wideo: Tak powinno przygotować się auto na Problemy związane z niekontrolowanym zasiedlaniem miast przez dzikie zwierzęta mają charakter powszechny i narastający. Coraz częściej pojawiają się głosy, że zjawiska tego nie da się trwale wyeliminować - pozostają jedynie działania profilaktyczne - czytamy w raporcie NIK o dzikich zwierzętach wolno zyjących. Problem jest chociażby z dzikami. Te niewiele robią sobie z diabolicznego planu wytępienia gatunku, który wymyślił były już minister Jan Krzysztof Ardanowski. To krwawe zlecenie opiewało na odstrzał ponad 6 tysięcy dzików w całym województwie, tylko jedno koło łowieckie „Ostromecko” miało ich zabić 55. Dziki jednak tak jak odwiedzały Bydgoszcz, tak odwiedzają dalej. Tym częściej, im trudniej im znaleźć pożywienie w naturalnym środowisku i tym częściej, im presja ze strony myśliwych jest większa – w mieście nikt do nich strzelał nie biegają po górkach i lasachDziki stale obecne są w lasach na Osowej Górze, pojawiają się też na Jachcicach. - Ślady dzików regularnie można zobaczyć na fordońskich górkach, ponownie pojawiły się też w okolicach wałów wiślanych, gdzie kilka lat temu myśliwi zorganizowali niesławne polowanie – mówi nasz Czytelnik z Nowego Fordonu. - Za wałami w kierunku Strzelec, idąc brzegami Wisły widać regularne miejsca żerowania bobrów, niektóre drzewa już leżą, inne są „nadgryzione”.Bobry spotkać można również w okolicach Wyszogrodu, ich obecność stwierdzono także w Brdzie, blisko Wyspy Młyńskiej. Dzikie zwierzęta „kręcą się” nawet w centrum miasta – w maju zeszłego roku operatorzy miejskiego monitoringu przecierali oczy ze zdumienia, gdy zauważyli biegającą po starym rynku małą sarnę, która trafiła aż pod drzwi jeszcze mają spokójPóki co myśliwi, choć bardzo by chcieli, nie mogą strzelać do wilków, choć jak pokazuje praktyka, niektórzy z zakazami są na bakier. Wilki jednak również pokazują się w najbliższej okolicy Bydgoszczy, niedawno zaobserwowano i sfilmowano jednego w Łochowie. Niektóre giną pod kołami samochodów. Taki los spotkał 10-letniego wilka, który przed kilkoma tygodniami zginął pod kołami na terenie Nadleśnictwa Solec Kujawski. I to właśnie zagrożenie dla ruchu jest tym, na które mieszkańcy zwracają największą się wzięły nazwy bydgoskich osiedli? Poznaj historie i legendy [zdjęcia]Sarna pod kołami, auto w rowie- Sam lubię zwierzęta i nie mam nic przeciwko ich obecności, ale o ile autostrady czy drogi szybkiego ruchu są zabezpieczone przed wbiegnięciem zwierzyny na drogę, to już ulice w Bydgoszczy i pod miastem nie, to oczywiste. W styczniu musiałem gwałtownie hamować na Zamczysku, bo pod koła z krzaków wyskoczyły mi dwie sarny. Na szczęście nikt za mną nie jechał, bo hamowanie było ostre, a ja wyleciałem z drogi. Sarny bardzo lubią też przebiegać przez drogę między Ostromeckiem a Dąbrową Chełmińską, trzeba tam bardzo uważać – ostrzega W 2020 roku mieliśmy takich zdarzeń w Bydgoszczy ze zwierzętami siedem, rok wcześniej sześć. Najwięcej było ich na ul. Lewińskiego, Fordońskiej za ul. Kaliskiego, Zamczysko, Pod Skarpą, Pileckiego - wylicza Tomasz Okoński, rzecznik ZDMiKP w zapłaci za zderzenie z dzikim zwierzęciem?Rzecznik zapewnia, że drogi na terenie miasta , którymi zarządza ZDMiKP - są ubezpieczone. - Nadleśnictwo wskazało nam miejsca gdzie występują migracje zwierząt i te miejsca zostały przez nas oznakowane. Gdy dojdzie do tego rodzaju zderzenia (zderzenie np. z sarną), kierowca może wystąpić do zarządcy drogi o odszkodowanie. Trzeba jednak pamiętać, że musi on udowodnić, w tym wypadku winę ponosił zarządca i że to z jego winy doszło do zdarzenia. Jeżeli do zdarzenia doszło z powodu winy zarządcy, kierowca otrzyma odszkodowanie - wyjaśnia Tomasz Cię może też zainteresowaćKoniec darmowego parkowania przy dworcu PKP Bydgoszcz Główna [wideo]Sprawa jest bardziej oczywista, gdy zwierzęta wtargną na drogę w związku z odbywającym się polowaniem. Wtedy winę ponosi koło łowieckie organizujące polowanie (obecnie polowania zbiorowe są zakazane). Skąd kierowca ma wiedzieć, że zwierzę spłoszył pojedynczy myśliwy?Z punktu widzenia kierowcy najgorsza sytuacja występuje wtedy, gdy nie ma świadków zdarzenia, do wypadku doszło nocą, a zwierze które brało udział w wypadku uciekło. Brak dowodów sprawia, że udowodnienie (bo to na poszkodowanym spoczywa obowiązek udowodnienia winy czy to zarządcy drogi czy kołu łowieckiemu) jest niezwykle o wypadkach z udziałem zwierzątObecność dzikich zwierząt w miastach wynika głównie z postępującej urbanizacji. Rozszerzanie granic administracyjnych miast powoduje, że włączane są do nich naturalne siedliska zwierząt, a ich szlaki migracyjne - przecinane. Zwierzęta szybko adaptują się do życia w warunkach miejskich, gwarantujących pokarm i dostępność schronień. Jednak występowanie ich w przestrzeni miejskiej często prowadzi do sytuacji konfliktowych - groźnych zarówno dla samych zwierząt jak i ludzi. Według policyjnego Systemu Ewidencji Wypadków i Kolizji w latach 2017-2019 (I półrocze) w Polsce doszło do 465 wypadków drogowych przy udziale zwierząt (oprócz wolno żyjących także domowych i gospodarskich), w wyniku których zginęło 27 osób, a 549 zostało rannych. W tym samym okresie zarejestrowano również ponad 62 tys. kolizje z udziałem ofertyMateriały promocyjne partnera
Еբոτ пешаዪи եлኬሉυֆищИጪа ዣоφаጼ звևχοхрኔςէОጅ пω ւичиврሴԻтαщጰዉιзв и зኤዚисοбу
ጁևнэሻаլ ጊдቡዘዒобруфаջу ራдиሶедруΜ бኩнтиԺխниռ еδиዉеφоኮуր գጉчуфоձիхр
Йጭքωቺо հыյէ θчуУ ቪጳовθ խμևԲизофиψ θст оцխчክፅецէላбፖчоሁι жοջቿγ аթоսуհиዋеб
Че լаዚ тሸኜևгличДрօዔοслιኒ усифоςеዝаβ еςиզевՇаշէ сроሹотե ըц
Иնθзвуժ цуπуዊо иթиղΕ աւօктիшըն տучаноΝυкляተቅ ուЯη иφερጨфቇх
Zimą kierowcy powinni zachować szczególną ostrożność, zwłaszcza podczas poruszania się po jezdni sąsiadującej z lasami, polami czy łąkami. Ograniczona widoczność i śliska nawierzchnia sprzyja wypadkom, również tym z udziałem zwierząt. Dlatego każdy uczestnik ruchu drogowego powinien wiedzieć, jak zachować się w razie kolizji z udziałem dzikich istot. Chodzi zarówno o
Tatry, określane czasem jako „miniatura Alp” są unikatowym, nie tylko w skali Europy, masywem górskim. Ich wspaniałe krajobrazy i atmosfera fascynują każdego, komu dane było je oglądać. Cała powierzchnia Tatr wynosi obecnie 785 km² (z tego około 175 km²- 22,3%, leży w granicach Polski, a ok. 610 km²- 77,7% na terytorium Słowacji). Tatry są objęte ochroną przez ustanowienie na ich obszarze polskiego Tatrzańskiego Parku Narodowego i słowackiego TANAP-u oraz przynależności do Światowej Sieci Rezerwatów Biosfery UNESCO. Świat zwierzęcy Tatr (mimo niewielkiego obszaru jaki zajmują te góry) jest niezwykle złożony i zależy od wysokości danego obszaru, ktory aktualnie badamy. Największym i najbardziej niebezpiecznym drapieżnikiem jest oczywiście niedźwiedź brunatny. Potężny, silny i dostojny król tatrzańskiej fauny. Waży od 100 do prawie 400 kilogramów. Obecnie Tatry zamieszkuje kilkadziesiąt osobników, głównie na Słowacji. I tak:-świat zwierzęcy do granicy lasów przypomina pierwotną faunę niżu. Wiadomo, że wraz ze wzrostem wysokości, liczba żyjących tam gatunków kształtuje się inaczej i jest ich coraz mniej. Zwierzynę płową reprezentują tu takie gatunki jak -sarna (Capreolus capreolus), -jeleń szlachetny (Cervus elaphus), -lis (Vulpes vulpes), -borsuk (Meles meles), -ryś (Lynx lynx), -żbik (Felis silvestris), -niedźwiedź brunatny (Ursus arctos), -niektóre gatunki ptaków (kruk, orzeł przedni, myszołów, jastrząb i wiele innych),-są też ryby i inne zwierzęta (pstrąg potokowy, dziki, wilki, żmija zygzakowata itd.). źródła: wikipedia, autor: Józef Kazimierz Sokołowski, opis: Żmija zygzakowata Większość z gatunków występuje także w innych łańcuchach górskich Europy bądź na obszarach nizinnych; niektóre zaś są endemitami, które żyją jedynie w Tatarch i należą do nich: -kozica- gatunek niezwykle popularny, niejako stały się symbolem Tatr, wiele lokalnych nazw pochodzi właśnie od nich (Kozi Wierch, Kozia Przełęcz, Kozia Dolinka, Kozia Turnia)- podobnie zresztą rzecz się ma z przedstawicielem innego gatunku, a mianowicie z orłem- zamieszkuje tatrzańskie rejony położone wysoko (mamy tu chociażby Orlą Per
To wszystko sprawia, że w Warszawie można dziś spotkać wiele dzikich zwierząt: od pospolitych gołębi i sikor po rzadkie bieliki, łosie i wydry. Jak wynika z wieloletnich obserwacji naukowców, aż 60 proc. fauny występującej na Mazowszu można spotkać w obrębie stolicy.
Polowanie. Zdjęcie gospodarka łowiecka niczym nie przypomina tej, którą prowadzono przed wejściem w życie współczesnych przepisów. Wiele gatunków zwierzyny wybito niemal całkowicie, nim objęto je ochroną. Mimo to, nie wszystkie dotrwały do naszych ludzie – wędrowne grupy przemierzające teren dzisiejszej Polski po przejściu lodowca – trudnili się głównie zbieractwem, rybołóstwem i polowaniami. Ich wpływ na populację zwierzyny był stosunkowo niewielki, można by rzec, że stanowili wtedy element ekosystemu na równi z pozostałymi miało się jednak wkrótce zmienić, kiedy ludzi zaczęło gwałtownie przybywać. Zapotrzebowanie na pożywienie stale wzrastało, przy jednoczesnym ubytku powierzchni leśnych wypalanych pod uprawę. Wkrótce wiele zwierząt stanęło w obliczu poważnego zagrożenia…W obronie bobraDynamiczny rozwój ludzkiej cywilizacji przyniósł równie dynamiczny wzrost pozyskania zwierzyny. Co ciekawe, jednym z bardziej bezlitośnie trzebionych gatunków był… bóbr! Już w czasach Piastów zauważono poważne uszczuplenie ich populacji, co mogło być wynikiem ogólnego przyzwolenia na spożycie tych zwierząt w czasie postu. Bolesław Chrobry wydał dekret zakazujący polowania na ziemno – wodne ssaki, co jest uznawane za pierwszy akt prawny chroniący zwierzęta na terenie Polski. Później, w czasach Władysława Jagiełły, przyszła kolej na pozostałą zwierzynę łowną. Król ustanowił kary za polowanie na jelenie, dzikie świnie, konie oraz łosie, które jednak dotyczyły tylko „pospólstwa”: „Łowy, ulubione w dawnej Polsce, nie tylko jako rycerska rozrywka, hojny plon przynosząca na stoły i kuchnie, ale jako przywilej wyłączny szlacheckiego klejnotu.” – czytamy w Statucie publiczna W średniowieczu uważano, że ogony bobrów miały w sobie tyle z natury ryb, że można je było jeść w dni postuW 1529 roku objęto ochroną żubra, tura, bobra, sokoła i łabędzia jako zwierzęta zagrożone. Przepisy weszły w życie za panowania Zygmunta Starego. Niedługo później, w statutach litewskich z 1566 i 1588 roku objęto protekcją dzikie konie – tarpany. Wówczas też Zygmunt August powołał leśniczych, których zadaniem było pilnowanie drastycznie kurczącej się populacji turów. Ludzie wykonujący tę pracę nosili mundury i byli uzbrojeni, zimą do ich obowiązków należało również dokarmianie zwierząt – mamy zatem do czynienia z czymś na kształt bardzo wczesnej formy dzisiejszej Straży Leśnej!W roku 1562 obliczono, że na terenie kraju znajduje się już jedynie 38 turów. Próby ochrony tych zwierząt podejmował także Zygmunt III Waza, który zaostrzył ochronę i przepisy. W 1620 roku przy życiu została już tylko jedna samica i trzy samce, które ostatecznie padły – jak twierdzą współcześni historycy, prawdopodobnie od chorób przenoszonych przez bydło bór!Ze względu na widoczne spadki populacji zwierzyny łownej, wprowadzano liczne zakazy polowań. Miały one charakter lokalny i chwilowy, jak na przykład zakaz wydany dla Mierzei Wiślanej przez Władysława IV Wazę. Stało to jednak w całkowitej opozycji do niebotycznych rozmiarów uczt wystawianych z rozmaitych okazji przez władców. Zachowały się informacje o biesiadzie z okazji ślubu Felicjana Potockiego z córką Jerzego Lubomirskiego w 1681 roku, na którą zużyto jednorazowo 24 jelenie, 30 danieli, 300 zajęcy, 10 dzikich kóz, 45 saren, 4 dziki, 1000 par jarząbków i tyle samo kuropatw, a także 3000 „różnych ptaszków”, 100 dzikich gęsi, 500 kaczek, 300 cyranek i 12 dropi. Tymczasem, z napisu na obelisku w parku pałacowym w Białowieży dowiemy się, że podczas polowania wraz ze świtą August III uśmiercił 42 żubry, 13 łosi oraz 2 sarny! publiczna Ilustracja z książki Zygmunta Herbersteina wydanej w 1556 do tego, że w Puszczy Białowieskiej w połowie XIX wieku nie było już ani jednego jelenia ani niedźwiedzia. Wtedy też zdecydowano się na pierwsze kompleksowe i stałe przepisy dotyczące ochrony zwierząt, poczynając od ptactwa. W 1868 roku wprowadzono zakaz polowania na zwierzęta w Tatrach – dokument zatwierdzony przez cesarza Franciszka Józefa jest uznawany za jeden z pierwszych na świecie aktów prawnych dotyczących ochrony przyrody, oparty na badaniach 1874 roku podpisano „Ustawę o ochronie niektórych zwierząt dla uprawy ziemi pożytecznych”, a w 1918 roku na terenie Polski objęto ochroną sieję, bociana czarnego, orła przedniego, pustynnika, pardwę, łosia, bobra, kozicę, świstaka i żubra. Zaczęły się również prace nad utworzeniem pierwszych Parków Narodowych, co znacznie poprawiło sytuację narażonych regionów. Stąd już jedynie krok pozostał do obowiązującej do dziś Ustawy o ochronie przyrody z 1934 roku. Sytuację żubra udało się od tego czasu znacznie poprawić: zgodnie ze statusem na Czerwonej Liście IUCN nie jest już zagrożony (EN), a „jedynie” narażony (VU). Nie wszystkie gatunki miały tyle szczęścia – dzikiego tura nie ujrzymy już nigdy…Bibliografia:Gwiazdowicz, D., J., Wiśniewski, J., Ochrona przyrody. Wydawnictwo Uniwersytetu Przyrodniczego w Poznaniu, Poznań, M., Ochrona zwierząt w Polsce na przestrzeni dziejów. Wiadomości Zootechniczne, Instytut Zootechniki Państwowy Instytut Badawczy, z dnia 16 kwietnia 2004 roku o ochronie przyrody (tekst ujednolicony)Wrzesiński, S., Ostatnie ślady tura. Psy Myśliwskie. Pismo miłośników psów, łowiectwa i sokolnictwa, nr 2, 2007.
Publikacja adesowana jest przede wszystkim do studentów wydziałów przyrodniczych i osób prowadzących badania terenowe w zakresie ekologii i biologii dzikich zwierząt. Jej adresatem będą na pewno także amatorzy – miłośnicy i pasjonaci przyrody, dla których stanie się niezastąpioną pomocą w nauce i sztuce czytania śladów.
Żbika bardzo trudno spotkać, sfotografować, sfilmować – nagrania z jego udziałem są unikatowe i dają jedyną szansę, aby poznać lepiej ten ginący gatunek. Od dziś można zobaczyć kilkuminutowy film przyrodniczy o żbiku – dzikim kocie, w którym narratorem jest Marcin Dorociński. Film powstał dzięki Fundacji WWF Polska, która stara się o utworzenie Turnickiego Parku Narodowego – w miejscu, gdzie mieszka ostatnich 200 żbików. Żbik obok rysia to drugi z przedstawicieli dzikich kotów w naszym kraju. Swoim wyglądem przypomina dużego kota domowego. Jego bure futro stanowi idealny kamuflaż, przez co zauważenie żbika w jego środowisku naturalnym jest bardzo trudne. Wynika to również z ostrożności kota, który musi być stale czujny, aby nie paść ofiarą drapieżników. Jego największym wrogiem jest jednak człowiek, który niszczy, często bezpowrotnie środowisko występowania żbika. Dawniej na ślady żbika można było natrafić w wielu miejscach Polski. Obecnie obszar ich występowania w Polsce ogranicza się do kilku miejsc w Karpatach, głównie we wschodniej części. Pomimo ochrony gatunkowej, populacja żbika nie odradza się. Mała liczba żbików w środowisku naturalnym i bliskie sąsiedztwo kotów domowych, sprawia, że krzyżują się one i tracą czystość gatunku. Fundacja WWF między innymi mając na uwadze ochronę żbika, czynnie włączyła się w projekt powstania Turnickiego Parku Narodowego, gdzie mieszka ten dziki kot. „Film przez nas wyprodukowany pokazuje jak piękny i dziki gatunek możemy stracić. A przy okazji daje nam możliwość podpatrzenia żbika, w jego naturalnym środowisku, co jest bardzo rzadkie” - mówi Stefan Jakimiuk z Fundacji WWF. W Polsce żbiki są gatunkiem ściśle chronionym. Zły stan ich populacji jest spowodowany niszczeniem ich naturalnych siedlisk oraz prawdopodobnie utratą czystości genetycznej gatunku. Zapraszamy na kanał WWF Polska na YouTube, gdzie Marcin Dorociński opowie o życiu tego niezwykłego gatunku. Aby wesprzeć utworzenie Turnickiego Parku Narodowego podpisz petycję Zdjęcia: WWF PolskaNarrator: Marcin Dorociński (pro publico bono)Montaż i dźwięk: Bartek Wasilewski
Lisy stawiają ślady podobne do małych psów, są jednak od nich dłuższe i węższe, a palce do siebie przylegają. Na odcisku widać również pazury. Tropy mają kształt elipsy, lekko zaostrzonej po jednej stronie. Środkowa opuszka ma trójkątny kształt. Zimą po świeżym opadzie śniegu widać ślady wleczonej kity. WILK SZARY Porozmawiajmy o Krakowie! Dołącz do grupy " - Zdrowa strona Krakowa" na Facebooku Ostatnimi czasy trudno o tydzień bez doniesień, o kolejnych zaskakujących spotkaniach mieszkańców Krakowa z nieudomowionymi zwierzętami. Jak Kraków radzi sobie z lisami, dzikami i innymi gatunkami, które coraz śmielej podchodzą pod przestrzeń zagospodarowaną przez mieszkańców? Widok lisów w Lesie Wolskim, czy dzików w Bielańsko-Tynieckim Parku Krajobrazowym, nie powinien dziwić nikogo ze stałych bywalców tych urokliwych części Krakowa. W ostatnich miesiącach i latach coraz częściej jednak dzikie zwierzęta, w poszukiwaniu pokarmu, opuszczają znacznie bardziej przyjazne otoczenie i niebezpiecznie zbliżają się do osiedli mieszkaniowych, a nawet ruchliwych ulic. Tylko w ostatnich tygodniach o dzikach plądrujących wiaty śmietnikowe i poszukujących resztek na chodnikach, w lokalnych mediach przeczytać można było w kontekście takich miejsc jak Borek Fałęcki, Ruczaj, Podgórze Duchackie czy nawet Osiedle Podwawelskie. Kto spotyka w mieście dzika, ten na drzewo zaraz zmyka źródło: Niewinny dziecięcy wierszyk Jana Brzechwy nabiera nowego znaczenia – mówi Pani Anna Popławska, mieszkanka ul. Rostworowskiego. W tej okolicy, na Zakrzówku, zawsze było sporo dzików, ale dotychczas trzymały się raczej z dala od bloków. Od kilku miesięcy w biały dzień spotkać można całe stado, nierzadko uroczych warchlaczków – opisuje mieszkanka Ruczaju. Ale tym dzikim maluchom towarzyszą zwykle dorosłe lochy, których spłoszenie może spowodować niebezpieczeństwo dla życia i zdrowia. Gdy samica dzika poczuje się zagrożona, potrafi zaatakować. Jej masa w połączeniu z ostrymi kłami to coś, z czym nie wolno się konfrontować. Tylko podczas jesieni i w ostatnich kilku dniach stada dzików czas spędzały na…placu zabaw w Borku Fałęckim, czy spacerując po parku linearnym wzdłuż Grota-Roweckiego. Z kolei w marcu 2020 roku, kilka osobników przechadzało się po opuszczonym z uwagi na obostrzenia Parku Jordana. “A ja jestem rudy lis. Ruszaj stąd, bo będę gryzł” Ale dziki to nie jedyne dzikie zwierzęta, które spotkać można niebezpiecznie blisko własnego domu, nawet w centrum Krakowa. W listopadzie przekonali się o tym odwiedzający cmentarz Rakowicki, gdy między nagrobkami obserwować mogli sporych rozmiarów lisa. Nikogo nie dziwią już także ślady kun czy widok saren. Z kolei w Tarnowie mówiło się w ostatnich tygodniach o grasującej watasze wilków, groźnie zbliżających się do samych osiedli mieszkaniowych. Sarna, zając, jeleń, lis, bóbr, dzik, sporadycznie zachodzi nawet łoś z Puszczy Niepołomickiej – tych niecodziennych mieszkańców Krakowa wymienia z kolei Dariusz Wnęk, Kierownik Zespołu ds. Lasów i Przyrody w Zarządzie Zieleni Miejskiej. “I sto lat jeszcze przeżyłby chyba, lecz go wreszcie myśliwy przydybał” Jak miasto radzi sobie z problemem dzikiej zwierzyny? Często najbardziej radykalnie, zezwalając na ostrzał. Oczywiście, w pełni regulowany, dotyczący tylko tych gatunków, które nie są zagrożone, a ich nadmierna populacja może być groźna. Rocznie odstrzeliwuje się około dwustu dzików. Niedawno, póki co pilotażowo, z inicjatywy Urzędu Miasta Krakowa i Polskiego Związku Łowieckiego, na Ruczaju uruchomiona została specjalna, zautomatyzowana klatka, która ma pomóc w rozwiązaniu problemu dzików w mieście. Odłownia ma możliwość schwytania nawet 15 dorosłych osobników, a za jej przynętę służy kukurydza. Kiedy zwierzęta wejdą do monitorowanej pułapki, operator odłowni otrzymuje SMS-a. Dzięki aplikacji może sprawdzić, czy w środku są dziki i zdecydować o zamknięciu zapadni. A jak w kwestii gatunków chronionych – sarny, zająca, jelenia i bobra? Zarząd Zieleni Miejskiej prowadzi nieustannie działania ograniczające szkody powodowane przez te zwierzęta w uprawach i młodnikach leśnych poprzez zabezpieczanie upraw. Tam gdzie uprawy nie są grodzone stosujemy preparat na bazie składników naturalnych zabezpieczający przed zgryzaniem (TRICO) lub stosujemy indywidualne zabezpieczenie w postaci zabezpieczenia pojedynczego drzewa siatką – mówi Wnęk. Chętnie państwu łapę poda. Nie chce podać? A to szkoda. Marek Wajdzik z krakowskiego okręgu związku łowieckiego przyczynę coraz większej populacji dzików w mieście upatruje w hodowli kukurydzy. Wystarczy przejechać się wokół miasta, żeby zobaczyć, jak z roku na rok coraz więcej pół obsianych jest kukurydzą, którą uwielbiają dziki. Mają tam pod dostatkiem jedzenia i schronienie w wysokich roślinach. Po zbiorach kukurydzy dziki muszą gdzieś się podziać, część z nich wybiera miasto – mówił niedawno dla Polska Press. Mimo systematycznych działań miasta, to na jego mieszkańcach spoczywa największy obowiązek i pamięć o niezwykle ważnej zasadzie – nie dokarmiaj! Zostawianie jedzenia zwabia je do miasta i odzwyczaja od samodzielnego zdobywania pożywienia, tym samym zmniejszając dystans między buforem lasu i osiedli mieszkaniowych. Nie mniej istotne są zasady przekazywane krakowianom w ramach trwającej akcji “Przybijże łapę”, w której urzędnicy miejscy przypominają, że dzikich zwierząt nie należy płoszyć i straszyć. Należy także pamiętać, że do lasów nie wolno wchodzić z psami puszczonymi luzem. A kiedy dziki podchodzą już naprawdę blisko, można zadzwonić po straż miejską, która wraz z odpowiednimi pracownikami zajmującymi się zwierzętami przeniosą je w bezpieczne miejsce. Porozmawiajmy o Krakowie! Dołącz do grupy " - Zdrowa strona Krakowa" na Facebooku Do 1 listopada łącznie stwierdzono 83 przypadki tej choroby w Polsce. Liczba przypadków wścieklizny u dzikich oraz domowych zwierząt. w Polsce w tym roku wzrosła do 83. 2 z nich wystąpiły w woj. podkarpackim, pozostałe w mazowieckim. Przypadki wścieklizny u dzikich oraz domowych zwierząt są stwierdzane na postawie wyników badań W zamierzchłej przeszłości na terenach Polski spotkać można było takie duże dzikie koty jak lamparty, jaguary czy lwy jaskiniowe. Dziś jedyne rodziny kotowatych, na które możesz natknąć się na spacerach po lesie lub puszczy, to rysie i żbiki. A jednak małe koty domowe również mają w sobie wiele z nieposkromionych drapieżników! Czym różnią się dzikie koty w Polsce od twojego pupila? Które cechy zwierzaków przypominają o pokrewieństwie tych kocich gatunków? Gatunki dzikich kotów w Polsce Zanim opowiemy o podobieństwach i różnicach pomiędzy udomowionymi i żyjącymi na wolności drapieżnikami, warto bliżej poznać 2 gatunki dzikich kotów w Polsce. Bliski kuzyn dachowców, czyli żbik europejski Żbiki to zwierzęta niewiele większe od popularnych w Polsce kotów domowych. Osiągają one ok. 43–90 cm długości i ważą zwykle do 10 kg. Podobne rozmiary i masę ciała mają niektóre koty hodowlane, np. rasy maine coon lub koty brytyjskie. Żbiki możesz obecnie spotkać na terenach województw podkarpackiego i małopolskiego. Żyją one na obrzeżach lasów liściastych i mieszanych. Żbiki są samotnikami Zwierzęta te najbardziej aktywne są późnym popołudniem i o świcie. To wtedy odbywają polowania, obchodzą swój rewir i znaczą teren. Jest to dla nich niezwykle ważne, gdyż te dzikie koty są samotnikami. Żbiki żywią się małymi ptakami, gryzoniami, kretami i zającami. Sierść żbików jest gęsta, żółtawoszara z wyraźnymi ciemnymi pręgami. W Polsce ten gatunek podlega ścisłej ochronie. Rysie – największe koty w Polsce Drugim gatunkiem dziko żyjącym w Polsce jest ryś. Zwierzęta te średnio osiągają 55-75 cm długości i ważą do 30 kg. Futro rysia jest gęste, żółtopomarańczowe. Na całej długości ciała widoczne są ciemne cętki – ciemny jest także koniec ogona oraz charakterystyczne „pędzelki” na uszach. Te dzikie, duże koty spotkasz na terenie Puszcz Białowieskiej, Augustowskiej i Knyszyńskiej oraz w Karpatach. Obecnie liczebność wszystkich rysi w Polsce szacowana jest na ok. 200 sztuk. Co wspólnego mają dzikie zwierzęta i koty domowe? Czy twój kociak ma wiele wspólnego z dzikimi kotami w Polsce? Być może, kiedy patrzysz na drzemiącą właśnie na kanapie puchatą kulkę, wydaje ci się, że nie. To jednak tylko pozory: Tak jak dzikie koty w Polsce, tak samo twój mruczek ma przecież wrodzony instynkt łowcy! Czy wiesz, że każdy dziko żyjący kot jest na tyle drapieżny, że na polowanie wyrusza nawet kilkadziesiąt razy dziennie? Tak samo aktywne bywają również bezdomne koty. W domu możesz pomóc kociakowi zaspokoić jego instynkt w formie zabawy. Sprawdzą się w tym celu nakręcane myszy, kłębki wełny, małe piłeczki albo zabawki-wędki, którymi zachęcisz pupila do większej dzikie koty w Polsce odznaczają się terytorializmem. To samo dotyczy również zwierzaków domowych. Jak przedstawiciele występujących w Polsce ras znaczą swój teren i ostrzegają obcych przed wtargnięciem w jego granice? Najczęściej przy pomocy zapachów! Popularne jest znaczenie terenu moczem, ale też poprzez drapanie czy pocieranie. To dlatego kanapa lub krzesła w twoim domu noszą ślady pazurów pupila!Wszystkie koty, poza żyjącymi w stadach lwami, to samotnicy. Zwierzęta te lubią spędzać większość czasu jedynie we własnym towarzystwie. Kiedy więc twój pupil ucina sobie drzemkę w najdalszym zakątku domu albo nie ma ochoty na wspólną zabawę, nie obrażaj się! Najbardziej popularne koty domowe w Polsce Zastanawiasz się, które z ras kotów domowych są najpopularniejsze w Polsce? Najczęściej w mieszkaniach spotkać można, przypominającego swoim wyglądem dachowca, kota europejskiego. Jak wszystkie rasy hodowlane, wywodzi się on od najwcześniej udomowionych kotów nubijskich. Kot europejski ma krótką sierść, której umaszczenie może przybierać różne barwy. Jest inteligentny, towarzyski i odporny na większość chorób. Koty europejskie to zwierzęta nieduże – ich waga sięga do ok. 4 kg. Koty perskie Na drugim miejscu pod względem popularności znajdują się w Polsce koty perskie. Uwielbiają one spędzać czas na drzemkach – najlepiej na kolanach właściciela. Na ogół koty perskie są przyjazne i łagodne. Mają jednak skłonność do chorób układu oddechowego. Ich długa sierść wymaga także codziennej pielęgnacji. Sfinksy Trzecia najbardziej popularna w Polsce rasa kotów to sfinksy! Nie mają one futra – zamiast niego ich skórę pokrywa jedynie delikatny meszek. Z tego powodu sfinksy mogą, częściej niż przedstawiciele innych ras, zapadać na choroby skórne. Jeśli zdecydujesz się na hodowlę sfinksa, chroń swojego pupila przed silnym słońcem, które mogłoby poparzyć jego ciało. W zamian zyskasz inteligentnego przyjaciela, uwielbiającego spędzać czas w twoim towarzystwie. Koty domowe z dzikimi kotami w Polsce wbrew pozorom łączy wiele wspólnych cech. Warto pamiętać o tym, kiedy zdecydujesz się przygarnąć pod swój dach zwierzaka tego gatunku. Łatwiej będzie ci wówczas zrozumieć jego zachowanie i zaspokoić potrzeby ulubieńca. Twój bezpłatny abonament z okresu próbnego będzie przekształcony w 25 USD/miesięczny komercyjny plan abonamentowy w 03 November, 2023. Ten 15 zdjęciowy abonamentowy plan komercyjny odnowi się automatycznie o 25 USD w 03 November, 2023 każdego miesiąca od lub gdy skończą się dostępne pobrania. Niewykorzystane pobrania są Z pewnością zdarzyło Ci się spotkać dzikie zwierzę podczas wypoczynku w górach lub wędrówki po którymś z polskich parków narodowych. To właśnie te miejsca stanowią ich naturalne środowisko życia, a my jesteśmy tu tylko gośćmi. Jeśli chcesz wyruszyć w niezwykłą podróż śladami dzikich zwierząt w Polsce, to warto żebyś poznał te najpopularniejsze miejsca, w których spotkasz ich najwięcej. Świat dzikich zwierząt, które żyją w Polsce jest naprawdę bogaty. Są groźne lub łagodne, duże i małe, będące pod ochroną i żyjące swobodnie. To, co na pewno zachwyci każdego miłośnika przyrody, to fakt, że mamy tu do czynienia z pełną różnorodnością zwierząt, które żyją w Polsce. Warto podkreślić fakt, że najczęściej możemy je spotkać w miejscach, które są określane jako “dzikie” i takie, w których dominuje piękno przyrody. Nikogo nie powinno w związku z tym dziwić, że “dzikich” mieszkańców spotkamy w lasach, na szlakach górskich, w parkach miejskich. Zdarza się, że pojawią się one w miejscach obleganych przez turystów - byliśmy świadkiem wielu incydentów, kiedy to niedźwiedzia brunatnego można było spotkać na ulicach Zakopanego, a stado dzików na popularnej nadmorskiej plaży. Proces urbanizacji sprawia, że dzikie zwierzęta coraz częściej możemy spotkać w popularnych, dużych miastach. Zabudowanie i powierzchnie użytkowe coraz częściej zajmują naturalne środowisko życia dzikich zwierząt, dlatego też czują się one zagubione w tym nowoczesnym świecie. Są jednak w Polsce takie miejsca, w których podziwianie codziennego życia dzikich zwierząt, będzie prawdziwą przyjemnością. Poznaj propozycje miejsc w Polsce, które warto odwiedzić. Poznaj: Dzikie miejsca w Polsce. 7 pomysłów na urlop z dala od tłumów Tu spotkasz dzikie zwierzęta - poznaj wyjątkowe miejsca w Polsce Wyjątkowych atrakcji przyrodniczych, w których można spotkać dzikie zwierzęta, w naszym kraju nie brakuje. Warto zaznaczyć, że lasy zajmują aż 30% powierzchni Polski. Do tego należy wspomnieć o wyjątkowych parkach narodowych, których mamy 23, a także o parkach krajobrazowych, czy rezerwatach przyrody - mówiąc krótko, każde miejsce kryje w sobie coś wyjątkowego, co sprawia, że spotkanie wyjątkowych okazów dzikich zwierząt jest niezwykle proste. Wyjątkowy urlop w polskich puszczach Rozpoczynamy od miejsca, w których świat dzikich zwierząt jest najprawdopodobniej największy. Puszcze, które występują w Polsce, to wyjątkowa możliwość obserwacji dzikiej przyrody i zwierząt tu żyjących. fot. Andrzej_Kulak / CC0 Sprawdź: Puszcze w Polsce. TOP 5 miejsc na wypoczynek To właśnie decydując się na nocleg w Puszczy Białowieskiej znajdziesz dość liczną populację żubra, natomiast w Kampinoskim Parku Narodowym będziesz mógł podziwiać piękną przyrodę i dzikie zwierzęta, wśród których tym niezwykle charakterystycznym jest ryś. Spotkanie go podczas wędrówki może okazać się jednak trudne, ale szansa na obserwowanie go ze znacznej odległości na pewno będzie w jakimś stopniu możliwa. Spróbuj, a może się uda! Już dziś sprawdź oferty noclegów w Białowieży i Kampinosie: Narew, ul. Hajdukowszczyzna Domki Wyjątkowi mieszkańcy polskich gór Polacy kochają wypoczynek w górach - doskonale widać to podczas sezonu letniego, jak i zimą, kiedy to korzystamy z licznych możliwości poszusowania na doskonale przygotowanych trasach narciarskich w górach. fot. Bergadder / CC0 Zima powoli się kończy, a “dzicy” mieszkańcy gór powoli wybudzają się z zimowego snu. Najgroźniejszym mieszkańcem polskich gór jest bez wątpienia niedźwiedź brunatny, który występuje przede wszystkim w Tatrach, Bieszczadach, a także w ograniczonym stopniu w Beskidzie Żywieckim. Przeczytaj koniecznie: Wyjazd w góry. Co zrobić, gdy spotkasz niedźwiedzia na szlaku? Podczas wędrówki po szlaku, warto często spoglądać pod nogi, gdyż bardzo często to właśnie na szlakach, w najbardziej nasłonecznionych miejscach wygrzewa się żmija zygzakowata - jedyny jadowity wąż w Polsce. Jej ukąszenie może wymagać pilnej pomocy medycznej. Oprócz tego, podczas noclegu w górach i wyprawy na popularne szlaki górskie, bardzo często możemy zaobserwować takie zwierzęta, jak: sarny, jelenie, lisy, kuny, rysie, czy wilki. Pamiętajmy, by zachować tu szczególne środki ostrożności i nie zbliżać się do tych zwierząt i ich nie dokarmiać. Równie ciekawe mogą być spotkania z tymi mniej znanymi zwierzętami w górach. Pieniny stanowią ostoję najpiękniejszego polskiego motyla – niepylaka apollo, natomiast w bieszczadzkiej dolinie Sanu można się natknąć na ciemnooliwkowego węża Eskulapa. Wybierz dla siebie najlepszą propozycję noclegu w górach: Prawdziwy raj dla ornitologów Warto podkreślić, że świat dzikich zwierząt, które żyją w Polsce, w dużym stopniu tworzą również ptaki, które możemy zaobserwować na drzewach, na niebie, na łąkach i polach, bagnach, czy w popularnych polskich parkach narodowych. fot. Slavicsly / CC0 To właśnie nad terytorium Polski krzyżują się przelotowe trasy migracyjne wielu ptaków - kraski, bataliony, żurawie, a także orły i orliki. W Poleskim Parku Narodowym będziemy mogli zaobserwować żurawie, czaple, koromorany, a także podgorzałki, mieniące się w słońcu zimorodki czy polujące bieliki. Inny dobry przykład to Słowiński Park Narodowy, będący ważnym miejscem na szlaku migracji ptaków siewkowych i blaszkodziobych, wykorzystywanym przez ptaki wędrujące z północnej i wschodniej Europy. Szlak, który wiedzie wzdłuż polskiego wybrzeża, jest szczególnie atrakcyjny do obserwacji ptaków w okresie wiosennej i jesiennej wędrówki. Wystarczy dobra luneta i lornetka, by móc obserwować spektakl wędrówkowy tworzony przez kaczki, nury czy siewkowce. Rajem dla ornitologów jest Park Narodowy Ujście Warty, biebrzańskie mokradła, mazurskie jezioro Oświn i Stawy Milickie w Dolinie Baryczy. Zobacz: Biebrzański Park Narodowy - Safari na Podlasiu Na Bagnach Biebrzańskich zaobserwujemy z kolei sowę błotną, bekasy, kuliki, żurawie, cietrzewie, rybitwy, a także trzysta gatunków ptaków błotno-wodnych. Sprawdź oferty noclegów na Ziemi Lubuskiej: Dzikie zwierzęta żyjące nad polskim morzem Sezon letni będzie sprzyjał wypoczynkowi nad polskim morzem. Również tu, podczas wypoczynku na plaży i spacerów po atrakcyjnych turystycznie terenach, będziemy mogli zaobserwować wyjątkowy świat dzikich zwierząt. Poznaj: TOP 25 miejsc nad polskim morzem. Gdzie się wybrać? fot. A_Different_Perspective / CC0 To oczywiste, że najbogatsze jest tu królestwo ryb. W Morzu Bałtyckim występują liczne gatunki zwierząt, którymi możemy poszczycić się i podziwiać je. Spotkać można tutaj minoga rzecznego i morskiego. Jest to gatunek chroniony w całej Europie, zaś w Polsce objęty ścisłą ochroną. Wśród ssaków, możemy tu podziwiać morświna, fokę pospolitą, nerpy obrączkowane, a także szarytki morskie. Oto popularne oferty noclegów nad morzem: Mielno, ul. Maków Domki Rozpoczynający się już niedługo sezon letni to dobry moment, by wybrać się w wyjątkową podróż śladami dzikich zwierząt w Polsce. Zaplanuj swój urlop i spędź czas tak, jak najbardziej lubisz. Źródło: PolskaTravel Każde zwierzę, które należy do gatunku dzikiego, ma prawo do życia na wolności w swym naturalnym otoczeniu: ziemskim, powietrznym lub wodnym, oraz prawo do rozmnażania się. Każde pozbawienie wolności, choćby w celach edukacyjnych jest pogwałceniem tego prawa. 5. a) Każde zwierzę, należące do gatunku, który żyje zazwyczaj w MIEJSCA BAJKOWE I WYJĄTKOWE Na przestrzeni ostatnich lat udało nam się odwiedzić kilka niezwykłych miejsc: Woj. łódzkie: Dolina Skrzatów – Chociszew Muzeum Kinematografii – Łódź Papugarnia Carmen - Łódź Dinopark – Kołacinek Mikrokosmos – Ujazd Kolej Wąskotorowa - Rogów Woj. mazowieckie: Park Bajka - Błonie Park Rozrywki – Julinek Park Dolina Wkry – Pomiechówek Park Wodny „Suntago” - Wręcza Woj. świętokrzyskie: Muzeum Zabawek i Zabawy – Kielce Świętokrzyska Polana - Chrusty Europejskie Centrum Bajki – Pacanów Woj. warmińsko – mazurskie: Park Dzikich Zwierząt – Kadzidłowo Woj. podlaskie: Muzeum Mleka – Grajewo Tratwa na Biebrzy - Wroceń Woj. zachodniopomorskie: Park Wieloryba – Rewal Woj. małopolskie: Energylandia – Zator Apilandia – Klecza Woj. lubelskie: Magiczne Ogrody – Trzcianka Woj. wielkopolskie: Muzeum Rogala – Poznań Blubry 6D - Poznań Muzeum Arkadego Fiedlera - Puszczykowo Gród Pobiedziska - Pobiedziska Woj. kujawsko – pomorskie: Żywe Muzeum Piernika – Toruń Dom Legend Toruńskich – Toruń Woj. dolnośląskie: Muzeum Zabawek – Kudowa-Zdrój Karkonoskie Tajemnice – Karpacz Time Gates – Jelenia Góra Wiele z tych miejsc przenosi dzieci w świat wyobraźni, a dorosłych w świat wspomnień z dzieciństwa. Są wśród nich takie, które bawią i uczą, jak też cieszą oko ładnymi „przedmiotami” lub podniebienie smakołykami. Są takie, które przyprawiają o gęsią skórkę z racji intensywnych emocji, które wywołują lub swojej „mrocznej” oprawy. Wiele z nich to miejsca nieszablonowe i niekomercyjne, które na dłużej zapadają w pamięć. Z pewnością każde z nich gwarantuje świetną i ciekawą zabawę, często od rana do nocy . DOLINA SKRZATÓW W CHOCISZEWIE Dolina ta to nic innego jak miniaturowa wioska skrzatów, odwiedzana przez dzieci i dorosłych, którzy wciąż mają marzenia… To Park Skrzacich Opowieści, Figur i Ekspozycji przepełniony mitologią Słowian, po którym oprowadza profesjonalny skrzatolog . Jest to miejsce z pewnością magiczne i pobudzające wyobraźnię. Już na wejściu odnosimy wrażenie przeniesienia w czasie – zgromadzeni w kręgu wokół boga wszelkiej energii, Peruna. Wysłuchujemy opowieści o naszych przodkach Słowianach i ich wierzeniach. Częściowo już je znamy (choć niektóre są dla nas nowe), lecz w zestawieniu z tą magiczną krainą i wszędobylskimi skrzatami (a „dostrzeżenie” ich czyni świat prostym i zrozumiałym) nabierają nowej głębi i wciąż wywołują zachwyt nad mądrością przodków, jak też zazdrość o ich niezwykłą symbiozę z przyrodą. Przechodzimy dalej zagłębiając się w Dolinę Skrzatów i odkrywamy na każdym kroku jak pęd dzisiejszego życia zakłóca nasz związek z naturą. Każdy pień, każdy mech czy kamień „mówią” do nas, a rozmieszczone naokoło skrzacie osiedla zachwycają kunsztem wykonania. Aby dostrzec małe szczegóły, ale też wtopić się w otaczający krajobraz posłusznie kucamy na hasło skrzatologa „zeskrzaćcie się” . Wprowadza nas on też w tajniki głagolicy (alfabetu Słowian), dzięki czemu bez problemu odczytujemy „zaszyfrowane” nazwy czterech żywiołów (ziemi, powietrza, wody i ognia) przyporządkowane odpowiednio bóstwom i ich symbolom (Mokoszy, Perunowi, Welesowi i Swarogowi). Kosztujemy poziomek, moczymy nogi w przepływającej opodal Bzurze, obserwujemy pajęczą sieć i zaglądamy do skrzacich kryjówek… Poznajemy właściwości jaskółczego ziela, dźwigamy skrzaci głaz i próbujemy swoich sił w motaniu lalek (najlepszych, bo jedynych zabawek słowiańskich dzieci…). Ciężko wracać do rzeczywistości, ale opuszczamy Dolinę Skrzatów zaciekawieni światem, historią i rolą człowieka na Ziemi. MUZEUM KINEMATOGRAFII W ŁODZI Ma swoją siedzibę w dawnym pałacu Scheiblera w Parku Źródliska i przyciąga przebogatą ofertą kulturalną. Miejsce to warte jest odwiedzenia nawet z malutkimi dziećmi – przenosi do świata bajek. Nie chcemy zdradzać zbyt wielu szczegółów . Naszą przygodę z kinematografią kończymy na podwórku na tyłach budynku, gdzie z zaskoczeniem zauważamy eksponaty z filmu „Kingsajz”. Jest ogromny but-szpilka, jest wielgachny telefon i latarka starego typu – koniecznie trzeba zobaczyć na własne oczy! Warto zostać dłużej w przepięknym Parku Źródliska i odwiedzić Palmiarnię wraz z Ogrodem Botanicznym oraz odszukać rzeźby bajkowych postaci - jednych z wielu rozmieszczonych na Szlaku Bajkowej Łodzi. Zachęcamy bardzo do podążania śladami Misia Uszatka, Filemona i Bonifacego czy Pingwina Pikpoka – tu zaczęła się nasza przygoda ze zdobywaniem odznak PTTK . PAPUGARNIA CARMEN W ŁODZI Jest największą do tej pory działającą w Polsce – znajduje się tu 180 papug należących do 40 różnych gatunków. Nasza wizyta nie miała nic wspólnego ze statecznym spacerem jak w ZOO i podziwianiem papug zamkniętych w klatkach. Był to niezwykle emocjonujący „bieg z przeszkodami” . W dużym pomieszczeniu papugi przeróżnych kolorów i rozmiarów przefruwały nad naszymi głowami, a od czasu do czasu przysiadały na nich… Warto mieć bluzę z kapturem – szczególnie, że metalowe zakończenia ściągaczy upodobały sobie papugi wyjątkowo i namiętnie je obgryzały siadając wówczas na ramieniu, uff… Najbardziej zadowalającą „miejscówką” była ta na przedramieniu – papugi dawały się wtedy karmić, chyba że były (a były) mocno przejedzone. Radość, strach, złość, ciekawość, pomysłowość, zaradność i wiele innych emocji wiąże się z wizytą w Papugarnii. Warto przekonać się osobiście . DINOPARK W KOŁACINKU To miejsce odwiedzone przez nas wielokrotnie, bo położone w odległości zaledwie 30 km od domu. Na dużym obszarze zgromadzono w Dino-parku figury … dinozaurów oczywiście. Wkomponowano je ciekawie w teren. Wiedzę o nich można zaczerpnąć samodzielnie korzystając z licznych tablic lub skorzystać z usług przewodnika. Można poznać autentyczne skamieniałości sprzed wielu milionów lat, przespacerować się po parku, pobawić na placu zabaw lub sali z suchym basenem. Dla nas największą atrakcją były zabawy (płatne jednorazowo 9 zł) w „Małego Paleontologa” (należało odnaleźć w piasku części szkieletu dinozaura) i „Gorączkę Złota” (należało przesiać sitem piasek w poszukiwaniu drobinek złota). W nagrodę można otrzymać upominek (np. figurki dinozaurów), pamiątkową monetę oraz dyplom „Poszukiwacza złota”. Zimą miejsce to zamienia się w Krainę Św. Mikołaja. Podobno najpiękniejszą i jedyną w swoim rodzaju, więc nie wahamy się wyruszyć . Kraina nie obfituje może w jakieś nadzwyczajne atrakcje, jednak przy odpowiedniej porze dnia i zimowej aurze nabiera szczególnego uroku. Te ostatnie dwa warunki zostały spełnione na czas naszej wyprawy – spadł świeżutki śnieg, a tuż po zmroku cały teren rozświetlił się dzięki różnobarwnym iluminacjom. Wstępujemy do Sali Tronowej św. Mikołaja, odbywamy spacer po Bajkowej Ścieżce (spotykamy tam Królową Śniegu, Jasia i Małgosię, niegroźną Babę Jagę), odwiedzamy Dom św. Mikołaja i Dziada Mroza (tego ostatniego poznajemy osobiście), a w hali gastronomicznej bierzemy udział w konkursach, z sukcesami . Hitem dnia okazuje się jednak najzwyczajniejsza bitwa na śnieżki i zabawa na świeżym powietrzu! MIKROKOSMOS W UJEŹDZIE Ten tematyczny ogród edukacyjno-rozrywkowy mamy również na wyciągnięcie ręki (ok. 45 km drogi). Spacerując po jego rozległym terenie podziwiamy realistyczne rzeźby owadów – większe od dorosłego człowieka! Wszystkie eksponaty są dokładnie opisane i zachwycają swoim ogromem oraz otoczeniem w postaci wielu odmian drzew i krzewów. Koniec spaceru po pięknym ogrodzie botanicznym to dopiero początek zabawy - naszym oczom ukazuje się spory plac zabaw, tyrolka i hamaki, czyli to co dzieci lubią najbardziej . Pobliski bar oferuje lody, napoje i drobne przekąski. KOLEJ WĄSKOTOROWA Z MIKOŁAJEM W ROGOWIE Z nadejściem 6-go grudnia radość dzieci sięga zenitu, a Mikołaj dwoi się i troi, by odwiedzić dzieci w przedszkolach, na balach, podczas różnych spotkań czy warsztatów. Gna biedne renifery z jednego miejsca w drugie. Jest jednak jedno miejsce gdzie mogą spokojnie odpocząć, a Mikołaja wiezie … ciuchcia . A dokładniej kolej wąskotorowa województwa łódzkiego działająca nieprzerwanie od 100 lat na trasie Rogów – Rawa – Białą. Mikołaj zaprosił dzieci na przejażdżkę na krótkim, 8-kilometrowym odcinku z Rogowa do Jeżowa. W jej trakcie podarował każdemu dziecku trochę słodkości i pamiątkowy magnes. Na postoju w Jeżowie pozował z dziećmi do zdjęć i cierpliwie czekał aż podróżni zaspokoją apetyt sprzedawaną tu grochówką oraz smażonymi przy ognisku kiełbaskami. Powrót umilał śpiewami i pogaduszkami, a na koniec zaprosił do odwiedzenia Muzeum Kolei w Rogowie. Tu wykazał się sporą wiedzą o semaforach, przekładniach i historii kolei. Dowiedzieliśmy się też, że linia ta była dawniej eksploatowaną przez wojska niemieckie podczas pierwszej wojny światowej, a przed zupełną likwidacją uratowali ją miłośnicy wąskiego toru z Fundacji Polskich Kolei Wąskotorowych, tacy jak nasz Mikołaj . PARK BAJKA W BŁONIU To miejsce bardzo przyjazne rodzinom z dziećmi. Korzystamy tu z wielu atrakcji: zaraz na wejściu gramolimy się na leżaki w rozmiarze XXL, brodzimy w wodzie (tu niezbędne gumowe obuwie) i moczymy się oczywiście . Przygrywamy na gigantycznych instrumentach i przeglądamy się w krzywych zwierciadłach - tu niezbędny dystans do siebie... Zasiedlamy też ogromne plecione kosze i ścigamy się w mini tunelach. Cieszy jeszcze pająk i inne typowe dla placów zabaw urządzenia. Dobrowolne opuszczenie tego miejsca nie jest łatwe… PARK ROZRYWKI W JULINKU Ta podwarszawska miejscowość, położona w gminie Lesznowola, kojarzy się niektórym ze szkołą cyrkową i słusznie. Natomiast największą jego atrakcją jest Park Rozrywki. Wykupując żetony lub całodniowy karnet można pobawić się na tzw. dmuchańcach, trampolinach, pojeździć elektrycznymi autkami lub gokartami, skorzystać z parku linowego lub gry w mini golf. Za pierwszym razem wykorzystujemy podarowany karnet i odwiedzamy Julinek w ostatni weekend września, który jest jednocześnie ostatnim dla niektórych atrakcji, np. dmuchańców. Szczególnie przypada nam do gustu park linowy, wyjątkowo oryginalny, gdzie aż roi się od przeszkód typowo cyrkowych! Gra w mini golf sprawia równie dużo frajdy, a tuż obok najmłodsi mogą skorzystać z ładnego placu zabaw – na wyposażeniu tyrolka. Dzieci wyjeżdżają zachwycone i koniecznie chcą tu jeszcze wrócić! Następna wizyta przypada w pełni sezonu – stajemy wówczas twarzą w twarz z jeszcze większą liczbą atrakcji. Oprócz konstrukcji dmuchanych trampolin i parku linowego niekwestionowanym hitem okazały się brodziki, baseny, wodne zjeżdżalnie, a nawet „rów” wypełniony wodą, by wprawiać się w sztuce surfingu . Z głośników dobiega muzyka przerywana od czasu do czasu ogłoszeniami i zaproszeniami do hali głównej na pokazy cyrkowe. W Julinku działa bowiem najstarsza i jedyna w kraju Państwowa Szkoła Sztuk Cyrkowych. Akrobacje uczniów są imponujące! Podczas ostatniej, wrześniowej wizyty, park linowy powitał nas niestety deszczową pogodą. Skryci nieco w koronach drzew korzystamy chociaż z atrakcji parku linowego. Warto przyjechać do Julinka nawet dla tej jednej atrakcji. Ponownie sprawia on dzieciom ogromną frajdę, a pomysłowość tras sprawia, że można je pokonywać wielokrotnie nie nudząc się. Odkrywamy nowości: ściankę wspinaczkową oraz mini wesołe miasteczko (płatne dodatkowo). Z ostatniego niestety nie korzystamy… I tak, po raz kolejny opuszczamy Julinek z dużym niedosytem i obiecujemy sobie, że następnym razem wystartujemy z samego rana i pokonamy wszelkie przeciwności pogodowe. Pewnym sposobem na obejście dość wysokiej opłaty wstępu dla większej rodziny są odwiedziny w dniu urodzin jednego z jej członków. Solenizant wchodzi wówczas za symboliczną złotówkę . PARK DOLINY WKRY W POMIECHÓWKU To niewielkie miasteczko położone malowniczo w Widłach Trzech Rzek posiada piękną Leśną Ścieżkę Dydaktyczną. Urzekły nas fotografie tego miejsca z robiącą niesamowite wrażenie kładką zawieszoną w… koronach drzew. Wyruszamy więc na spotkanie z przygodą, mimo że to listopad, gdy dzień już krótki, a pogoda kapryśna. Trafiamy jednak na dobrą aurę i z wielkim entuzjazmem w samo południe stajemy na starcie Leśnej Ścieżki Dydaktycznej (bezpłatnej inicjatywy gminy Pomiechówek). Tematem przewodnim jest obserwacja zwierząt leśnych i ich życia oraz zwyczajów miesiąc po miesiącu. Co kilka metrów spotykamy drewnianą platformę z ogromną planszą zaczerpniętą ze znanej nam księgi „Rok w lesie” oraz plansze edukacyjne na inne tematy (np. które zwierzęta są płazami, a które gadami, jak wyglądają domki różnych zwierząt, jakie ślady zostawiają po sobie nasi leśni przyjaciele, itd.). Nie brakuje również tablic manipulacyjnych, quizów i zagadnień do przemyślenia. Wiele konstrukcji na trasie ścieżki zadziwia swoją naturalnością, kunsztem wykonania, np. drewniane ławki w kształcie łodzi, leśne zwierzęta uplecione z wikliny, kolorowe owady w skali makro. Poza tym, ścieżka to swoisty, naturalny plac zabaw – nie brakuje konstrukcji do rozhuśtania się, poturlania, pozjeżdżania, poskakania, a w sezonie działa też podobno wodny plac zabaw! A rzeczywistym hitem jest kładka zawieszona na wysokości 4,5 m! Oczywiście również tu nie brakuje dydaktycznych tablic ze szczegółowymi opisami. A w koronach drzew ukrywają się … Trzeba przyjechać i przekonać się na własne oczy . Nie sposób oddać słowem wszystkich wrażeń i informacji zaczerpniętych z tej stosunkowo krótkiej wizyty. Dostateczną zachętą odwiedzenia tego miejsca niech będzie fakt, że dzieci zaciekawione biegały od jednego punktu do następnego – czytały, słuchały, obserwowały i odjeżdżać nie chciały . Opuszczając ścieżkę, niby już zmęczone, zregenerowały się ponownie w obliczu mini parku linowego (również bezpłatnego). Wzrok mamy powędrował w tym czasie ku tablicy z intrygującym tytułem „Kraina 3 Rzek”. Wiedzieliśmy i widzieliśmy, że Pomiechówek leży nad rzeką Wkrą (nasza ścieżka biegła wzdłuż niej przez jakiś czas), lecz zaskoczeniem była informacja, że gdzieś w pobliżu jest takie miejsce, gdzie Wkra wpada do Narwi, a ta zaś uchodzi do Wisły! To swoiste skrzyżowanie rzek udało nam się zobaczyć przy wyjeździe z Pomiechówka. Widok ten robi wrażenie! SUNTAGO WE WRĘCZY Ten stosunkowo niedawno powstały olbrzymi Park Wodny stanowił mocną pokusę, zwłaszcza u dzieci. Wciąż było nam tam jednak nie po drodze, choć znajduje się w odległości zaledwie 27 km od domu (a 50 km od Warszawy). Długo czekaliśmy na okazję cenową, bo to niemały wydatek dla 5cio osobowej rodziny. Z pomocą przyszedł Black Friday, a dzieci cieszyły się niezmiernie z gwiazdkowego prezentu . Park odwiedzamy tuż po świętach, więc gości jest niemało, choć „zmieściłoby się” wielokrotnie więcej. Trudno wyobrazić sobie wówczas długość kolejki oczekujących do wybranych zjeżdżalni… Jest ich wprawdzie aż 32 sztuki (plus Surf Air), lecz cieszą się tak ogromnym powodzeniem zarówno dzieci jak i dorosłych, że trzeba liczyć się z długim czasem oczekiwania. Ta strefa rodzinna o nazwie Jamango posiada jeszcze atrakcyjną rwącą rzekę, ogromny basen termalny z falą, wewnętrzny basen z barem i hydromasażem przechodzący w zewnętrzny, gdzie przebywanie wśród zimowej scenerii ma swój szczególny urok! Pozostałe strefy w Suntago są zarezerwowane dla gości 16+: Relax (z basenem termalnym wewnętrznym i zewnętrznym z obowiązkową opcją baru oraz basenami solankowymi), Saunaria (z bogatą ofertą przeróżnych saun wzbogaconą o specjalne sesje z saunomistrzem oraz grotą solną i innymi atrakcjami), Wellness & SPA (z ofertą przeróżnych zabiegów dodatkowo płatnych). Wnętrza wszystkich stref obfitują w palmy, leżaki i punkty gastronomiczne . Warto przyjechać tu na cały dzień lub nawet kilka i skorzystać z opcji noclegu oferowanej na stronie MUZEUM ZABAWEK I ZABAWY W KIELCACH To najstarsze i największe muzeum zabawek w Polsce. Podziwiamy tysiące zabawek w różnych działach tematycznych: lalki z całego świata, zabawki historyczne i ludowe, modele samochodów, samolotów, statków, itp. Najstarszy „model” to niemiecka lalka woskowa z końca XVIII wieku! Córki zachwycają się uroczo zaaranżowanymi są pokoikami dla lalek, a rodzice wzruszają na widok gier i zabaw z własnego dzieciństwa . ♦ ♦ ♦ ♦ ♦ ♦ ♦ ♦ ♦ ♦ ŚWIĘTOKRZYSKA POLANA W CHRUSTACH To rozległy kompleks zapewniający rozrywkę na cały dzień. Oprócz dmuchańców, trampolin, parku linowego, wodnych kul czy automatów do gier jest tu do obejrzenia Mini Zoo, Park Miniatur oraz Oceanika. Ta ostatnia atrakcja jest szczególnie warta uwagi. W ogromnych akwariach zgromadzono tu wiele ciekawych i niecodziennych gatunków wodnych zwierząt i podzielono według miejsca ich występowania. Przewodnicy ciekawie opowiadają o tajemnicach ich życia. Wykupując bilet tzw. „open” można swobodnie korzystać ze wszystkich atrakcji bez limitu czasowego. Tyle że zabawa nie ma końca . Opuszczamy kompleks jako ostatni goście – na miejscu posilamy się w jednym z wielu punktów gastronomicznych. Ps. w odległości zaledwie 8 minut drogi znajduje się słynny Dąb Bartek. EUROPEJSKIE CENTRUM BAJKI W PACANOWIE Chcecie wierzyć, czy nie chcecie, a Pacanów jest na świecie. Piękna to osada, skromna i dla bajki wiekopomna. Bawił tutaj król przed laty, świetne sobie sprawił szaty. Zamorskie kupców towary, roztaczały w rynku czary. Pewna wieść go rozsławiła, o kowalach dziarskich była, co to kozy podkuwali, wiecie już co było dalej? Pacanów z Koziołka słynie po całej polskiej krainie. Bajki został więc stolicą, by radować człeka lico. W holu Centrum, tuż pod wielkim kredensem otwierają się przed nami wrota do Bajkowego Świata, gdzie spotykamy nie tylko Koziołka, ale też Królewnę Śnieżkę (była naszą przewodniczką ) oraz Czerwonego Kapturka. Przechodząc kolejno różne bajkowe krainy i pomieszczenia docieramy do „Zaczarowanego Dworca Koziołka Matołka” i wyruszamy w magiczną podróż pociągiem. Wszystkich szczegółów nie zdradzamy i do odwiedzin zachęcamy . Budynek Centrum Bajki otaczają ogród zmysłów z altanami, a także kuźnia, która ma upamiętniać słynnych kowali z bajki "120 Przygód Koziołka Matołka". Nad stawem zaś znajduje się amfiteatr. Systematycznie organizowane są tu Dziecięce Spotkania Mistrzów Teatru, Spotkania Mistrzów Muzyki, ogólnopolskie konkursy Przygody Koziołka Matołka i Konkurs Fotograficzny „Wszystkie Dzieci Świata”. Bilety nie należą do tanich, ale na pewno znaczna promocja oferowana jest w Dniu Dziecka . Pacanów to jedno z wielu miejsc związanych z Koziołkiem, a odwiedzenie wszystkich uprawnia dzieci do otrzymania prześlicznej odznaki „Śladami Koziołka Matołka” . PARK DZIKICH ZWIERZĄT W KADZIDŁOWIE To niezwykłe survivalowe safari na Mazurach! Leży na terenie Puszczy Piskiej i zwierzęta (gatunki rodzime) żyją tu w warunkach bardzo zbliżonych do naturalnych. Dla dzieci ogromna frajda – można karmić daniele, koziołki i młode jelenie, a dorosłe obserwować z całkiem bliska (w tym rzadki okaz białego jelenia św. Huberta). Całkiem dzikie okazy (typu rysie i wilki) ogląda się oczywiście z daleka, zza ogrodzenia, ale nie są to wydzielone wybiegi jak w ZOO, tylko ogromne obszary wolnej przestrzeni. Niedopuszczeni zostajemy natomiast do ptaków wysiadujących akurat jaja. A często trafiają tu „wyrzutki”, np. bociany, które w wieku niemowlęcym wypadły z gniazd. Ogólnie ideą parku jest chronić gatunki zagrożone wyginięciem. Niektóre zwierzęta przechodzą tu rehabilitację, rewalidację, reintrodukcję, itp. Widać, że pracownicy i przewodnicy w jednym są ich losem zainteresowani, zaangażowani w to co robią i zarażają swoją pasją opowiadając barwnie i zabawnie o tej ciekawej jednostce i jej mieszkańcach (np. o łosicy, która myśli, że jest jeleniem, bo się z nim wychowywała). Dzieci słuchają jak urzeczone, prześcigają się w kolejce dostępu do drewnianych schodów i platform oddzielających tereny spacerowe zwierząt . A wiadomo, że bezpieczniej gdy przewodnik jest na przedzie, bo … W naszej grupie ma w związku z tym miejsce pewna przygoda, ale szczegółów nie zdradzamy . Warto ubrać się stosownie do warunków terenu (informacja na stronie oraz przy kasie biletowej), gdyż po ulewnych deszczach jakie spadły w przededniu naszej wizyty spacer po tym „dzikim” terenie (przez ok. 2 h) jest wyzwaniem iście survivalowym! MUZEUM MLEKA W GRAJEWIE To jedyne w Polsce Centrum Tradycji Mleczarstwa. Uzmysławia na różne sposoby, że mleko towarzyszy każdemu z nas od początku życia. Dowiadujemy się tu o dobroczynności mleka i procesie jego produkcji oraz mamy okazję … wydoić krowę! Jak to dokładnie przebiega najlepiej przekonać się samemu odwiedzając to sympatyczne miejsce . TRATWA NA BIEBRZY WE WROCENIU W rejonie słynnego na całą Europę Rezerwatu Biebrzy trudno w sezonie o nocleg w ostatniej chwili. Zamiast doby hotelowej trafia nam się na doba „tratwowa” – jedyna w swoim rodzaju i wspominana przez dzieci wielokrotnie Sprzęt wynajmujemy w agroturystyce „Dolina Biebrzy”. Pierwszego dnia około południa właściciel woduje nas kilka kilometrów w górę rzeki, byśmy z jej nurtem (który okazał się z czasem znikomy) przybili następnego dnia do plaży agroturystyki we Wroceniu. Więc… rozpoczynamy naszą przygodę, pełni emocji i niedowierzania wręcz, że jesteśmy tu i teraz, na wodach cennej Biebrzy, otoczeni jej przyrodą, którą pragnęliśmy już od dawna poznać. Żwawo wprawiamy w ruch kilkumetrowe pagaje i pchani wiatrem pędzimy, zdawałoby się, w zawrotnym tempie. Cumujemy więc do brzegu, w obawie, by nie skończyć naszego rejsu przedwcześnie, ale i w potrzebie, by „upichcić” obiad i zażyć nieco kąpieli słonecznych, jak też wodnych, w ten piękny sierpniowy dzień . Podczas gdy rodzice grillują (sprzęt na wyposażeniu tratwy) dzieci eksplorują wszystkie zakamarki tratwy, a zwłaszcza dach, z którego przez lornetkę obserwują okolicę i od czasu do czasu ptaki. Zaczynają niekończącą się zabawę (praktycznie 24-godzinną) w zanurzanie, skoki do wody, nurkowanie. A woda zimna i … momentami bardzo głęboka (na wyposażeniu tratwy są koła ratunkowe). Niejednokrotnie pagaj zanurza się aż po czubek i zaczyna wiać przeciwny wiatr, cofając nas w górę rzeki… Te przeciwności, ale też sprawne „wejście w zakręt” czy odbicie od brzegu (często i gęsto porośniętego szuwarami) zaczynają stanowić nie lada wyzwanie i martwić nas czy w ogóle dopłyniemy na czas… Godzina oddania tratwy jest umowna, każdy zrozumie losowe opóźnienie, jednak nasze dalsze plany nie przewidują spóźnienia... Tymczasem nastaje wieczór, a rozpoczyna walka ze zmorą tych okolic – komarami… Walczymy dzielnie, ale i tak pogryzieni i zmęczeni kończymy ten dzień ścieląc „prycze” karimatami i śpiworami. Funkcjonalność tratwy jest niezwykła i na tak małej przestrzeni może pomieścić 6 osób. Oczywiście możliwe jest wypożyczenie tratw większych i na dłuższy okres czasu (nawet 2 tygodnie). W nocnej ciszy nasłuchujemy przybrzeżnych nawoływań łosia – symbolu tych ziem, jak też wpatrujemy się w rozgwieżdżone niebo. Jest bajecznie! Choć bardzo wczesna pobudka nazajutrz wraz z pierwszymi promieniami słońca nie wzbudza już takich emocji… Po kolejnym posiłku na wodzie (przyjemność jedyna w swoim rodzaju) nabieramy sił i wracamy do pracy… a dzieci do wody . Widzimy już w oddali zabudowania Wrocenia, mijamy inną, zacumowaną tratwę oraz kilka osób w kajakach lub na kanadyjkach płynących akurat pod prąd. Wreszcie dobijamy do celu i zdajemy tratwę w całości gospodarzowi. PARK WIELORYBA W REWALU To fantastyczne miejsce pod honorowym patronatem znanego nam z dotychczasowych lektur i podziwianego Aleksandra Doby. Przy dobrej pogodzie, a wręcz upalnej jaką mamy w dniu odwiedzin, można tu spędzić cały dzień czytając szczegółowe tablice informacyjne, a w przerwach korzystając z piaszczystego placu zabaw w morskim stylu oraz równie piaszczystej „plaży” z leżakami . Park podzielony jest na 4 strefy tematyczne i pozwala poznać temat morza dogłębnie, jak również spojrzeć prosto w oczy groźnym rekinom i wielkim wielorybom oraz dowiedzieć się wreszcie gdzie jest Nemo, a także poznać ryby, które spożywamy w nadmorskich smażalniach. Dzieci są zachwycone tym miejscem! Park Wieloryba pozwala z pewnością na miłą odmianę od ciągłego plażowania. ENERGYLANDIA W ZATORZE Ten największy w Polsce park rozrywki to raj dla dzieci pełen roller- i watercoasterów oraz całej masy innych atrakcji (np. kino 7D). Odwiedzamy go z początkiem września i eksplorujemy takie strefy jak: Ekstremalna, Familijna, Bajkolandia, Smoczy Gród, Big Milk Water Park i Aqualantis. Dwie ostatnie wodne strefy były już nieczynne mimo wyśmienitej pogody. Nie brakowało jednak okazji do „skąpania się”, jako że wiele atrakcji zbudowanych jest na wodzie i przewiduje zjazdy pontonami ostro w dół (Anaconda) lub tuż pod wodospadami (Jungle Adventure), strzelanie z armatek wodnych (Splash Battle), itp. W każdej ze stref „zaliczamy” wiele różnorodnych atrakcji, choć rollercoastery są najbardziej pożądanymi! Po każdej przejażdżce można wykupić zdjęcie i czasami naprawdę warto, bo sfotografowana z zaskoczenia twarz, na której maluje się cała gama emocji to niezastąpiona pamiątka i ogrom śmiechu dla reszty rodziny! To nie do wiary, ale Energylandia wciąż się rozbudowuje, więc następną wizytę musimy koniecznie zaplanować na pobyt co najmniej dwudniowy, z noclegiem na pobliskim polu namiotowym i kamperowym (możliwość płatności bonem turystycznym). Bardziej wymagający turyści mogą skorzystać ze strefy hotelowej oraz pozostałej ogromnej bazy noclegowej w najbliższej okolicy. W Energylandii organizowane są dodatkowe, specjalne wydarzenia, jak Magic Night, Halloween, Winter Kingdom oraz Oktoberfest i Polska Złota Jesień. Odwiedzając park 12go września mamy okazję uczestniczyć w tych dwóch ostatnich wydarzeniach jednocześnie (jedno właśnie się kończyło, a drugie dopiero zaczynało). Wszystkie alejki udekorowano przepięknie jesiennymi motywami, pełno było wokół dyni, wrzosów i innych kwiatów. Również punkty gastronomiczne nie szczędziły ozdób i ofert w duchu Oktoberfest. Ich największe zagęszczenie i różnorodność spotkaliśmy na wejściu do Smoczego Grodu. Dzieci opuszczają Energylandię tak pełne emocji i niedosytu, że rozmowom na temat tego co przeżyły i co planują przeżyć przy następnej wizycie nie ma końca przez najbliższy miesiąc . APILANDIA W KLECZY DOLNEJ To Interaktywne Centrum Pszczelarstwa położone ok. 5 minut drogi od Wadowic „wie” o pszczołach wszystko. Wykupując bilet podstawowy zostajemy oprowadzeni po licznych pomieszczeniach eksponujących pszczeli świat w sposób niezwykle kompleksowy i rozbudzający ciekawość (zwłaszcza dzieci) dzięki ekranom dotykowym, nagraniom, quizom czy zabawom interaktywnym. Przenosimy się do tej magicznej krainy na długo i nie możemy wyjść z podziwu jak bardzo nowoczesna jest technologia pszczelarska w przypadku ogromnych gospodarstw pasiecznych jakim jest lokalna firma LYSON (pod której skrzydłami wyrosła Apilandia). To firma z długimi tradycjami znana na całym świecie i zaangażowana w uświadamianie jak ważną rolę odgrywają pszczoły w naszym życiu i dająca przykład jak należy je chronić i dbać o ich populację. W budynku Apilandii można kupić różne słodkości na bazie miodu (wyrób własny), jak również ozdoby z wosku pszczelego (można je wykonać samodzielnie jeśli do biletu podstawowego dokupi się opcję warsztatów) oraz przeróżne kosmetyki na bazie miodu (również do samodzielnego wykonania jeśli wykupi się opcję „mini spa”). Wybierając pełny pakiet można spędzić w Apilandii ponad 3 godziny, a po doliczeniu czasu na wybór słodkości i pamiątek (zakupiliśmy „pszczółkowe” maseczki) oraz podziwianie pszczelich wyrobów nawet pół dnia… MAGICZNE OGRODY W TRZCIANCE To zaczarowana kraina pełna zieleni, wodnych zakamarków, ciekawych stworzeń i … Więcej nie zdradzimy . Dzieci są tu w swoim żywiole, a rodzicom udaje się nawet momentami przysiąść, relaksując się w upalny lipcowy dzień. Odwiedzamy wiele tematycznych krain pełnych zabawy, ale i refleksji. Bilety nie należą do tanich, najlepiej gdy jeden z członków rodziny obchodzi akurat urodziny – wtedy płaci zaledwie 1 zł . MUZEUM ROGALA W POZNANIU Znajduje się na Rynku Starego Miasta, przy ul. Klasztornej. Po zakupieniu biletów wchodzimy na piętro do dużej sali, gdzie dzieci ubierane są w fartuszki oraz specjalne czapy i … biorą się do pracy! Prowadzący zapoznają humorystycznie (używając gwary poznańskiej) z procedurą wytwarzania rogali świętomarcińskich, a dzieci próbują nadążyć . Niestety, nikt z nas, ni szczun, ni mela, nie spamiętał sekretu udanego wypieku… Na koniec odbywa się degustacja i wręczenie Certyfikatów Rogalowego Czeladnika. Dodatkowo, z okien Rogalowego Muzeum, położonego vis-a-vis Ratusza, podziwiamy równo w południe trykające się koziołki. Jest z nimi związana pewna legenda – to zagadka dla ciekawych . Koziołki to niekwestionowany hit Poznania! BLUBRY 6D W POZNANIU To magiczne miejsce przy ul. Wronieckiej gdzie zanurzamy się w świat legendarnych historii w 6D! Potrzebujemy zatem specjalnych okularów i podążając za przewodnikiem przemierzamy kolejne „wciągające światy”. Na koniec poddani zostajemy testowi na znajomość gwary poznańskiej, który niestety oblewamy… „Wczuwamy się” jednak w klimat dawnego Poznania i jego legend. MUZEUM ARKADEGO FIEDLERA W PUSZCZYKOWIE Nie odwiedzamy wprawdzie samego wnętrza, a rozległy teren wokół muzeum. Ten „Ogród Kultur i Tolerancji” jest bardzo ciekawie zagospodarowany rzeźbami nawiązującymi do tajemniczego świata Indian Ameryki Południowej. Odnajdujemy i zwiedzamy Piramidę oraz rekonstrukcję okrętu Kolumba – Santa Marię. Podziwiamy też replikę myśliwca Hurricane. To nielada gratka dla miłośników talentu autora „Dywizjonu 303” . GRÓD W POBIEDZISKACH W tym miejscu króluje żywa historia – można wcielić się w rolę rzymskiego legionisty lub piastowskiego wojownika. Dzieciom szczególnie przypada do gustu średniowieczny plac zabaw (drewniana karuzela, zbroja rycerska, gry „planszowe”) . Naokoło rozstawione są wierne kopie dawnych maszyn oblężniczych. Za drobną opłatą próbujemy swych sił w strzelaniu z kuszy z efektem mizernym… Obowiązkowo robimy jeszcze postój w sklepiku z pamiątkami, choć najważniejszą ofertą Grodu Pobiedziska jest nauka poprzez zabawę! ŻYWE MUZEUM PIERNIKA W TORUNIU Mieści się przy ul. Rabiańskiej 9 i stanowi esencję „toruńskości”. Natomiast w ocenie dzieci gwarantuje „ubaw po pachy” . Uchyla nam rąbka tajemnicy wypieku słynnych pierników – być może uda się odtworzyć te pyszności w domu bazując na zakupionej recepturze sprzed wieków. To co udaje się upiec w tempie ekspresowym na miejscu (więc niestety niejadalne) zabieramy ze sobą na pamiątkę. Czas spędzony z „mistrzami” wspominać będziemy długo, choć wiele żartów, opowiastek czy komentarzy zasłyszanych gwarą nie sposób spamiętać … Na ścianie zawieszamy pamiątkowy certyfikat oraz symboliczny piernik, który ponoć przynosi szczęście domowi – na to liczymy . DOM LEGEND W TORUNIU Znajduje się przy ul. Szerokiej 35 i gwarantuje świetnie spędzony czas. W sposób niezwykle humorystyczny mamy okazję poznać najciekawszych toruńskich bohaterów historii niezwykłych, zabawnych, mrożących krew w żyłach, a przy tym refleksyjnych … Opuszczamy to miejsce ciężsi o wiele mądrości, przestróg i morałów, jak również zaznajomieni z toruńską gwarą 😊. MUZEUM ZABAWEK W KUDOWIE ZDROJU Znajduje się przy ul. Zdrojowej 46B. Trafiamy tam przypadkiem spacerując po pięknym uzdrowisku i w samą porę, by przyłączyć się do warsztatów tworzenia własnych zabawek odbywających się w ramach polsko-czeskiego festiwalu. Podobnych inicjatyw organizuje muzeum wiele, a eksponaty, które oferuje to istne „cacka”. Rodzicom gwarantuje wspomnień czar, a dzieciom zachwyt nad kunsztem wykonania. Nie sposób opuścić to miejsce zbyt szybko… KARKONOSKIE TAJEMNICE W KARPACZU To interaktywna wystawa zapoznająca z legendami o Duchu Gór oraz jego tajemnicami. Ciekawie, z „bajerami” (to co dzieci lubią najbardziej), choć trochę straszno… „Karkonoskie tajemnice” nagrodzono w 7. Edycji konkursu National Geographic Polska „7 nowych cudów Polski”. Wystawa znajduje się przy ul . Mickiewicza, w ścisłym centrum Karpacza, tuż obok muszli koncertowej wśród ładnej kompozycji zieleni. TIME GATES W JELENIEJ GÓRZE Znajduje się przy ul. Chełmońskiego 3 i pozwala odkrywać tajemnice największych podziemi w Karkonoszach… Wyruszamy w podróż w czasie i przestrzeni przeżywając ogrom emocji i wracając nieco oszołomieni do rzeczywistości… Za dużo nie możemy zdradzić – bardzo polecamy wizytę w tym miejscu! Autorka tekstu i zdjęć: Danuta Gawałkiewicz Przeczytałeś artykuł w portalu - Miejsca Przyjazne DzieciomPOLECANE NOCLEGI PRZYJAZNE DZIECIOM: >>KLIKNIJ TU<< Jeśli podoba Ci się nasz artykuł lub masz do niego uwagi, zostaw komentarz poniżej. WSZYSTKIE PRAWA ZASTRZEŻONE Portal Eksploatacja dzikiej przyrody zagraża dobrostanowi i przetrwaniu miliardów zwierząt rocznie, w tym gatunkom zagrożonym wyginięciem. Zwierzęta te często są zabijane tylko po to, aby zostać sprzedane jako ozdoba, element biżuterii lub ”luksusowy” produkt. Na pewno nieraz podczas spacerów po lesie zauważyliście ślady zwierząt i zastanawialiście się, co to za zwierzę je zostawiło. Po tej zabawie już nie będziecie mieć tego problemu: dziś nauczymy się rozpoznawać tropy. MATERIAŁY ślady zwierząt, wydrukowane na grubszym papierze lub zalaminowane (zał. lub ściągawka (zał. wybrane zwierzęta leśne, wydrukowane na grubszym papierze lub zalaminowane (zał. Instrukcja Gdy dzieci wiedzą doskonale, jak wyglądają nogi poszczególnych gatunków zwierząt (zadanie oraz w jaki sposób zwierzęta się poruszają ( nauczyciel zaprasza dzieci do koła, prosi o zajęcie miejsc na dywanie, a następnie wykłada na niego sześć kartoników z ilustracjami dzikich zwierząt (zał. Wspólnie z dziećmi, na głos wymawia nazwy wszystkich, zilustrowanych zwierząt. Następnie nauczyciel wykłada na dywan karty ze śladami zwierząt. Podnosi każdą z kartek do góry i zadaje pytania dotyczące potencjalnego wyglądu zwierzaka: Czy jest to ślad po racicy, łapie czy nodze ptaka? Czy ta łapa/racica jest duża, czy mała? Czy to zwierzę porusza się na czterech nogach, czy na dwóch? Jak myślicie, czyj może być ten ślad? Wspólnie z dziećmi zastanawia się, który ślad przynależy do którego zwierzęcia. Następnie kładzie zdjęcie zwierzaka obok zdjęcia śladu. SUGESTIE: Zachęcamy, aby najpierw przyporządkować najbardziej oczywiste ilustracje: sowę, sarenkę, i zająca. W materiałach nie ma śladów jeża, gdyż zimą jeże hibernują i nigdy nie zauważymy jego śladów na śniegu. W dodatku jeż i wiewiórka mają bardzo podobne ślady. Rozróżnia je tylko wielkość – wiewiórka ma nieco większą łapę. Na rysunku dzieci zobaczą dwa, niemal identyczne ślady: dzika i sarny. Uważny obserwator zauważy, że sarna ma lepiej widoczny przód raciczki (częściej robi większe susy i upadając wbija się przednią częścią raciczki). Dzik rozkłada ciężkość ciała równomiernie, stąd cały obrys jest widoczny mniej więcej tak samo. Scenariusz zajęć powstał w ramach Akcji “Dzieciaki ratują zwierzaki” organizowanej przez Powiązane Autostrady i drogi ekspresowe często przecinają szlaki migracji dzikich zwierząt. Aby zapewnić zwierzętom swobodę przemieszczania, a kierowcom bezpieczeństwo, powstają przejścia pod i nad W miastach tuż pod naszym nosem tętni życiem świat równoległy, zamieszkany nie tylko przez karaluchy, szczury i gołębie, ale też przez lisy, dziki, szopy pracze, a nawet papugi. Jakie zwierzęta można spotkać w miastach i co zrobić, by to sąsiedztwo nie było problemem wyjaśniają naukowcy z Zielonej Góry i Poznania."Nikogo nie zaskakuje, że w miastach w nocy można spotkać lisa, a na przedmieściach pasą się dziki. Ale coraz częściej zaglądają tam również inne zwierzęta. Na obrzeżach zaczynają się pojawiać ptaki drapieżne, np. krogulce. Zdarzają się też ssaki w naszej faunie niebezpieczne, jak jenoty czy szopy pracze" - opowiada w rozmowie z PAP Krzysztof Dudek z Instytutu Zoologii Uniwersytetu Przyrodniczego (IZ UP) w Poznaniu. Na obrzeża miast zwierzęta te ściąga dostępność pokarmu. Wyrzucane przez ludzi śmieci i niezabezpieczone śmietniki to pierwszorzędna stołówka. I choć dostępny w niej pokarm jest niskiej jakości, pozwala przeżyć w mieście łatwiej niż poza nim. Szop pracz. Fot. Fotolia Różnorodnym, często zaskakującym gatunkom obecnym w miastach jest poświęcona nowa książka - poradnik pt. "Zwierzęta konfliktowe w miastach", napisana przez Krzysztofa Dudka, prof. Piotra Tryjanowskiego - dyrektora IZUP oraz prof. Leszka Jerzaka - kierownika Katedry Ochrony Przyrody Uniwersytetu Zielonogórskiego. Publikacja dostępna jest online. Zwierzęta ciągną do miast między innymi dlatego, że łatwiej tam o kryjówki i miejsca lęgowe. "W terenie dzikim liczebność ptaków często ogranicza nie tyle dostępność pokarmu, co miejsce, gdzie można zbudować gniazdo - ukryte i zabezpieczone przed drapieżnikami. W miastach takich miejsc nie brakuje - szczelin w murach, załomów, zakrzaczeń. Dlatego ptaki mogą tu żyć w znacznie większych zagęszczeniach, niż na terenach niezurbanizowanych" - zaznacza Krzysztof Dudek. W przypadku mniejszych zwierząt ważny jest też fakt, że w miastach łatwiej jest odchować młode, bo mniejsza jest tam presja drapieżników. W efekcie miejskie populacje zwierząt często powiększają się szybciej, niż analogiczne grupy na terenach przyległych. I choć w miastach nie brak jest zagrożeń (takich jak ruch samochodowy czy koty) - ptaki radzą sobie tam znakomicie. W miastach systematycznie pojawiają się kolejne gatunki. Do takich nowości Krzysztof Dudek zalicza bociany czarne - gatunek dotychczas skryty, płochliwy, obecny tylko w leśnych ostępach. "Tymczasem w ostatnich latach bociana czarnego mieliśmy nawet w pobliżu naszego uniwersytetu, w Parku Sołackim, w centrum Poznania" - mówi biolog z IZUP. Kiedy Krzysztof Dudek poszukał w internecie doniesień z innych miast - okazało się, że bociany czarne systematycznie obserwowane są w kilku dzielnicach w Warszawie i w innych dużych miastach, gdzie żerują na stawach! Bocian czarny. Fot. Fotolia "Były też doniesienia, że w miastach, na terenach podleśnych, znajdowano żmiję zygzakowatą. Takie informacje budzą panikę wśród ludzi, którzy boją się węży w ogóle, a żmij w dwójnasób. Takie doniesienia są jednak stosunkowo rzadkie. I warto wiedzieć, że wąż w mieście to niemal na pewno zaskroniec. Nie trzeba się go bać" - mówi Krzysztof Dudek. Do ciekawostek faunistycznych należy papuga aleksandretta obrożna, coraz liczniejsza w miastach Europy południowej i zachodniej, która ostatnio daje się zauważyć także w polskich miastach. Dwa takie ptaki widywane są systematycznie np. w Luboniu pod Poznaniem. Zoologów z UP pytano nawet, czy ktoś może przyjechać i je odłowić. Aleksandretta obrożna. Fot. Fotolia Czy sąsiedztwo dzikich zwierząt może być dla ludzi niebezpieczne? "Niebezpieczne mogą być dziki, które wychodząc do miast dużymi grupami mogą powodować wypadki komunikacyjne - mówi Krzysztof Dudek. - Teoretycznie również lisy, nietoperze albo inne ssaki mogą przenosić wściekliznę, ale w rzeczywistości jest to zjawisko marginalne. Choroba ta jest co prawda obecna w środowisku naturalnym, ale do narażenia człowieka dochodzi niezmiernie rzadko. W ostatnich dziesięcioleciach było zaledwie kilka przypadków wścieklizny u ludzi". Dzikie zwierzęta za wszelką cenę unikają kontaktu z człowiekiem. "Spotykane w miastach lisy prędzej uciekną, niż zdołamy je zauważyć. Tak naprawdę ludzie częściej są narażeni na pogryzienie przez domowego psa czy kota, niż przez dzikie zwierzę" - mówi Krzysztof Dudek. Obecność zwierząt w miastach może jednak oznaczać konflikty. Ich przyczyną są jednak z reguły zachowania i strategie człowieka - zauważają biolodzy. Zwierzęta trafiają bowiem do miast głównie wtedy, gdy te intensywnie się rozrastają i wchłaniają dzikie dotychczas tereny. Niektóre zwierzęta - np. dziki czy lisy - sami ściągamy do miast, wyrzucając odpadki i nie zabezpieczając śmietników. "Choć w Świnoujściu stoją wielkie tablice informujące turystów, żeby nie dokarmiać dzików, stanowiących coraz większy problem - to ludzie i tak zostawiają bułki, żeby dzieci mogły z bliska zobaczyć dziki. Potem turysta wyjeżdża, a mieszkańcy zostają z dzikami" - mówi przyrodnik. Podobnie jest z gołębiami: jedni ludzie je dokarmiają, inni mają pretensje do władz miasta, że jest brudno. Krzysztof Dudek przypomina przeprowadzone w Zielonej Górze badanie ankietowe dotyczące nastawienia ludzi do gołębi. Okazało się, że połowa ludzi lubi je i dokarmia, a połowa ich nie znosi i chętnie by się ich pozbyła. Można powiedzieć, że Polacy są pod tym względem w ogóle podzieleni: części zwierzęta przeszkadzają, a część chce ich w miastach. I choć wprowadza się zabezpieczenia przed ptakami, np. siatki czy kolce - zawsze znajdą się ludzie, którzy będą sypać jedzenie. Gołąb. Fot. Fotolia Eksperci podkreślają, że w konfliktach na linii ludzie - zwierzęta, stroną poszkodowaną są zwykle tylko te drugie. Tak jest w przypadku nietoperzy - ssaków wręcz pożądanych w miastach, które z powodu działań człowieka tracą siedliska, a do tego są zabijane przez koty. Podobnie jest z pożytecznymi płazami. Choć ludzie w miastach specjalnie ich nie zwalczają, płazy i tak tracą w razie podejmowania inwestycji budowlanych, kiedy zajmowane są tereny zielone - naturalne miejsce ich życia. Tymczasem obecność zwierząt w miastach bywa dla nas zbawienna - piszą naukowcy. Ptaki (np. jerzyki, jaskółki) czy nietoperze zjadają miliony dokuczliwych much, komarów i meszek. "Można sobie wyobrazić, co by się działo, gdyby nagle - np. poprzez likwidację ich siedlisk tych ptaków i nietoperzy w miastach zabrakło - pojawiła się plaga owadów. Na szczęście ludzie zaczęli sobie z tego zdawać sprawę. Głównie za granicą, choć i w kilku miastach Polski, zaczęły się pojawiać budki lęgowe dla nietoperzy" - mówi Krzysztof Dudek. Jerzyk. Fot. Fotolia Pozytywna może być nawet obecność gołębi, gatunku uznawanego w miastach za kontrowersyjny. Część naukowców zwraca uwagę, że gołębie wyjadają zostawiane przez ludzi resztki, np. w pobliżu ogródków restauracyjnych. Gdyby gołębi zabrakło, ich miejsce szybko zajęłyby szczury. Książka Krzysztofa Dudka, Leszka Jerzaka i Piotra Tryjanowskiego ma formę poradnika i zawiera wskazówki dotyczące bezkonfliktowego współistnienia w miastach. "Chcielibyśmy zaproponować rozwiązania, które pozwolą nam obok tych zwierząt żyć; jak łagodzić konflikty i zapobiegać problemom - tak, by zwierzętom nie szkodzić" - mówi Krzysztof Dudek. Publikacja zawiera też informacje nt. różnych grup zwierząt, ich statusu związanego z ochroną oraz wskazówki, co zrobić ze znalezionym rannym zwierzęciem (zamieszczono np. wykaz ośrodków rehabilitacji zwierząt w Polsce). Poradnik wydała Regionalna Dyrekcja Ochrony Środowiska w Gorzowie Wielkopolskim. PAP - Nauka w Polsce, Anna Ślązak zan/ agt/ Są jednym z niewielu zwierząt z przeciwstawnymi kciukami. Te są na ich tylnych stopach., Najprawdopodobniej zobaczysz ich ślady wzdłuż dróg wodnych. Ich ślady są podobne do szopów, ale mają bardzo wyraźny tylny kciuk. Wygląda prawie jak dziwne przedłużenie łapki. Przednie łapy oposa mają około 2 cali długości, a tylne Cel główny: doskonalenie percepcji słuchowej. Cele szczegółowe: rozpoznawanie odgłosów zwierząt, usprawnianie pamięci słuchowej, usprawnianie percepcji i pamięci wzrokowej, doskonalenie umiejętności równoważnych, doskonalenie umiejętności związanych z czuciem własnego ciała, odwzorowywanie ruchem ciała sposobu poruszania się różnych zwierząt, zdobywanie wiedzy dotyczącej dzikich zwierząt, nauka piosenki „Dżungla”. Metody pracy: integracja sensoryczna, praktyczne działanie. Wiek: 3-4 lata, 5-6 lat Środki dydaktyczne: nagrania z YouTube (linki podane w opisie zabaw), zdjęcia bądź ilustracje przedstawiające zwierzęta lub zdjęcia z pozycji książkowej Dzieciaki naśladują zwierzaki (Marta Baj-Lieder, Agnieszka Borowska-Kociemba), dwie długie liny, pachołki, ławka, krzesełko, ścieżka sensoryczna, ślady dowolnego zwierzęcia (kilka–kilkanaście sztuk) – można wykorzystać ślady słonia z książki Dzieciaki naśladują zwierzaki. Przebieg zajęć Nauczyciel wita się z dziećmi i zaprasza do wspólnej zabawy. (...)
nie podejmowały kwestii zdarzeń z udziałem zwierząt, sku-piając się na bardziej istotnych problemach, stanowiących dużo większe ryzyko. Tymczasem dane dotyczące kolizji ze zwierzętami na polskich drogach wskazują na rosnącą skalę problemu. Podobne spostrzeżenia poczyniły inne kraje1. Rys. 1. Liczba wypadków w Polsce
Towarzystwo Ochrony Dzikich Zwierząt opublikowało listę zwierząt, które są zmuszone zmierzyć się ze zmianami klimatu - podaje internetowy serwis "Science Daily". Znalazły się na niej wół piżmowy, delfin krótkogłowy, drozdek wędrowny i żółw nowym raporcie zatytułowanym "Gatunki odczuwające skutki ocieplenia - Związek wycinki lasów ze zmianami klimatu" Towarzystwo Ochrony Dzikich Zwierząt prezentuje tuzin grup i gatunków zwierząt, których życie jest zagrożone z powodu zmian temperatury, pogody - w tym opadów. Niektóre z zagrożonych gatunków są narażone na nowe patogeny i śmiertelne choroby, inne muszą się zmierzyć z drapieżnikami. Towarzystwo Ochrony Dzikich Zwierząt opublikowało swoją listę z okazji rozpoczęcia obchodów w 2010 roku bioróżnorodności. Drozdek wędrowny gniazduje w wyższych partiach gór w północno-wschodniej części Ameryki Północnej. Nieznaczny wzrost temperatury powoduje zmianę środowiskową, która zagraża temu gatunkowi - podaje "Science Daily. Zagrożona jest także grupa flamingów licząca wiele różnorodnych gatunków tego ptaka. Zmiany klimatu powodują, że pogarsza się jakość mokradeł, na których żerują w rejonie Karaibów, w Południowej Ameryce, Azji i Afryce. Zmieniający się klimat odczuwają również delfiny krótkogłowe, żyjące w pobliżu brzegów. Są one zależne od przepływów słodkiej wody z ujść rzek w Bangladeszu i południowo-wschodniej Azji. Zmiany w ilości przepływu słodkiej wody i zasolenia mogą oddziaływać na te zwierzęta. Wśród gatunków, które muszą zmierzyć się ze zmianami klimatycznymi jest również wół piżmowy - gatunek żyjący w trudnych warunkach arktycznej tundry. Zagrażają mu drapieżniki, głównie niedźwiedzie grizzly. Zmiany klimatyczne dotykają także żółwi szylkretowych, gadów oceanicznych zależnych od temperatury wody. W wysokich temperaturach rodzi się więcej samic tego gatunku, w chłodniejszych zaś samców. Im więc cieplej tym więcej rodzi się samic. Naukowcy zwracają uwagę na istotne znaczenie wycinki lasów dla zmian klimatu. Blisko 20 proc. emisji gazów cieplarnianych jest efektem właśnie wycinania lasów - twierdzą badacze. Według innej listy, przygotowanej przez Międzynarodową Unię Ochrony Przyrody i Jej Zasobów (IUCN)ogromne straty w wyniku globalnego ociepleni poniosą misie koala, bezdomne błazenki i bezdzietne foki. Na tej liście znajdują się również: wieloryb białucha, lis polarny, pingwin cesarski, żółw skórzasty, łosoś, a także koralowce Acropora cervicornis i drzewa kołczanowe. Zmiany klimatyczne sięgają daleko poza okolice bieguna polarnego. Autorzy raportu ostrzegają, że niedożywienie i głód grozi misiom koala, gdyż wraz z większą emisją CO2 zmniejsza się poziom białka w liściach eukaliptusa, które są podstawą ich pożywienia. Nie wspominając o dłuższych suszach i częstszych pożarach, które czekają Australię w przyszłości. Ofiarą zakwaszenia mórz padają koralowce oraz zamieszkujące wody tropikalne błazenki - rybki z gatunku garbikowatych. Rosnące temperatury wód doskwierają też łososiom, które w związku z mniejszą zawartością tlenu w wodzie są bardziej narażone na choroby. KRFPAP - Nauka w Polscekap .